Spakowaliśmy torby. Wsiedliśmy do samochodu. Pomachaliśmy na do widzenia naszemu miastu. Prosząc, by deszcz nie udał się za nami. Odwiedzany co roku Rewal zamieniliśmy na Darłówko. W którym to spędziliśmy tydzień. Słoneczny upalny tydzień. Był czas na plażowanie, na zabawę w piasku. Czas na pyszną rybę. Spacery po porcie. I na zachody słońca też był czas. Ale największą frajdę sprawiła obserwacja. Naszego małego brzdąca. Co przecież rok temu leżał na plaży i większą część przesypiał. A dzisiaj lepi babki z piasku, kopie łopatą, zbiera kamyczki, by za chwile wrzucić je z powrotem do morza. Tego brzdąca, co je pierwsze lody i z zachwytem pokazuje statki. Dużo się działo. Tylko czasu jakby mało. Jakby mniej. Tyle rzeczy chciałoby się jeszcze zrobić. A tu wracać trzeba było. Ale przed nami kolejny wyjazd. I kolejny rodzinny czas. Czas dla Mamy, Taty i naszego Synka.

Anetko, zdjęcia boskie jak zwykle! Szymuś wymiata wszystko! Zdjęcia w słomkowym kapelutku zwalają z nóg!Tylko gdzie Ty masz brzuszek chudzinko! Pozdrawiam wakacyjnie!
OdpowiedzUsuńDziękuję za tak miłe słowa. Słomkowy kapelutek uwielbiam:) Ja również pozdrawiam gorąco:)
Usuń