W poszukiwaniu wiosny / 2
Przemyślenia... / 2
Tak się ciągle zastanawiam, czy już wiesz Synku, że to właśnie ja jestem Twoją mamą? Czy za mną tęsknisz, czy mnie poznajesz? Czy czujesz się bezpieczny, gdy jestem przy Tobie? Czy lubisz nasze zabawy, czy lubisz kiedy czytam? A może jest Ci to na razie obojętne? Może każdą osobę, która by Tobą się zajęła uważałbyś za mamę?
Codziennie, gdy na Ciebie patrzę nie mogę uwierzyć, ile szczęścia może dać taki mały Okruszek. Uwielbiam wszystkie chwile z Tobą. Odkąd jesteś, jakoś wszystko się wydaje takie inne- lepsze, piękniejsze, radośniejsze. Wszystko cieszy.
Lubię "chomikować" każdą Twoją piękną minkę na zdjęciach. Kocham Cię moja malutka Małpeczko:)
Kupując wózek nie wiedziałam, czy wózkowa torba będzie mi potrzebna. Jednak po kilku tygodniach przekonałam się, ile rzeczy muszę zabierać ze sobą, gdy wychodzimy gdzieś z Szymkiem. Czy to do lekarza, czy po prostu do babć, zawsze jest tyle do wzięcia.
Do pewnego czasu pakowałam wszystko do dużej torby-worka, ale okazało się to być zupełnie niepraktyczne. Rzeczy walały się po całej torbie, nic nie można było znaleźć.
Do pewnego czasu pakowałam wszystko do dużej torby-worka, ale okazało się to być zupełnie niepraktyczne. Rzeczy walały się po całej torbie, nic nie można było znaleźć.
Zaczęłam więc poszukiwania torby idealnej. Ta, którą oferuje producent mojego wózka nie podobała mi się wcale. Taka szaro-bura i z wyglądu jakaś taka męska. No i jak już wydawać tyle pieniędzy, to na coś, co się podoba:) Znalazłam w końcu Tę torbę. Kobiecą, wesołą, w środku zawierającą pełno przydatnych przegródek. Taką typowo babską. Niestety Mężusiowi się nie podobała, no bo jak to będzie, gdy on będzie chciał gdzieś z Szymkiem iść. Z taką torbą? Jednak przekonałam go, że summa summarum, kiedy gdzieś wychodzimy, to albo ja idę z Szymkiem, albo jesteśmy razem.
Jednak cena torby okazała się być z kosmosu. Szczęście jednak mi sprzyjało, ponieważ udało mi się ją znaleźć na angielskiej stronie producenta za połowę ceny. I dzięki uprzejmości mojej kochanej Gosi, która mi tę torbę zakupiła i ze Szkocji wysłała, mogę cieszyć się teraz wszystkimi wyjściami.
A jak Wam się podoba?
2!
Dwa miesiące temu o tej porze leżeliśmy w szpitalu. Nie mogę uwierzyć, że już tyle czasu Szymek jest po drugiej stronie brzucha.
Uczciliśmy ten dzień spacerkiem. A Szymcio dostał nawet prezenty. A co! W końcu dwa miesiące obchodzi się tylko raz w życiu:)
Migawki z życia /1
Zainspirowana Katjuszką i jej "Scenami z życia" postanowiłam sama uwiecznić raz w tygodniu nasze własne migawki. Aby zapamiętać te zwyczajne a jakże nadzwyczajne chwile. Dzisiaj pierwsze z nich.
Dzień pod tytułem: chorzy my wszyscy. Wstaliśmy a za oknem deszczowo i pochmurno. Dobrze i niedobrze. Dobrze, bo Mężuś nie będzie miał dyżuru:) Zdrowe śniadanko, a po nim zostaliśmy sami z Szymusiem. Tata pojechał odebrać części do samochodu. Wrócił. Z zapasem soli do inhalacji. Inhalujemy się wiec. Tata, mama i Szymuś. Oj, jaki nasz Synek zadowolony.
Ćwiczenia, przerwane odwiedzinami babci Eli, szybka kawucha z babcią i Mąż porwany na zakupy. Znowu sami. Szymuś śpiący i marudny. Bidulek. Gardełko dokucza, katarek męczy. Nie jest fajnie tak chorować. Mama za to czuje się lepiej. Padający deszcz oczyścił powietrze ze wszelkich pyłków. O jak dobrze, gdy oczy nie swędzą. Tego mi było trzeba. Nowy odcinek serialu. Mojego ukochanego.Pyszny obiad. Mężuś wraca.Z drugim obiadem od babci. Leniuchowanie, spanie, telewizja, zabawy z Szymciem. Czas spędzony razem. Fajna taka sobota. Razem nawet fajnie chorować.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)













