Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


Z cyklu "lumpeksowe love"

Takie cuda można znaleźć w sklepach typu sh. Bodziak z h&m, nówka funkiel- koszt całe 1,70 zł. Naszemu cierpliwemu szperaczowi i wiernemu dostawcy w jednym bardzo dziękujemy:)




A teraz UWAGA! 
Już tylko 30 dni nam zostało do daty porodu:):):) Szymusiu nasz malutki, już niedługo będziesz z nami:)
Autor: Aneta o 20:46 1 komentarz :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Rozpieszczamy się:)

Zdrowe śniadanko, przyjemna książka, niezdrowe (ale za to jakie pyszne) kokosowe pralinki i odwiedziny u Mami. Tak, to będzie miły dzień:)



Autor: Aneta o 11:17 1 komentarz :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

35 tc.

Wkroczyliśmy już w 36 tc. Czas więc na małe podsumowanie i parę fotek z 35 tygodnia.
Zostały teoretycznie 33 dni do rozwiązania. Termin mam na 2 marca, ale coś czuję, że raczej urodzę troszkę później- stawiam na 5 lub 6 marca. Zobaczymy, czy się sprawdzi:) Brzusio zatrzymał się na poziomie 95 cm. Już taki jest od ponad dwóch tygodni. Ciekawe, czy jeszcze dużo się powiększy. Pojawiły się pierwsze dolegliwości ciążowe- parę dni nie mogłam spać w nocy, co spowodowane było drętwieniem nóg i rąk. Szymuś teraz intensywnie przybiera na wadze, więc myślę, że zabiera mi dużo witamin, w tym magnes i potas. Całą ciążę nie przyjmowałam żadnych suplementów witaminowych, gdyż wyniki miałam dobre a i mój lekarz jest ich przeciwnikiem. Lecz teraz, po kilku dniach nocnych wędrówek, postanowiłam zaopatrzyć się w aptece w jakiś preparat. Od kilku dni zażywam i na szczęście moje i mojego biednego Męża, który chcąc nie chcąc nie mógł przeze mnie spać, jest poprawa.
Żabka nasza wciąż sobie fika w brzuszku a my cieszymy się, że już tak niewiele czasu i będziemy już nie w dwójkę a w trójkę tworzyć szczęśliwą rodzinkę.

A na koniec fragment mojej ostatniej rozmowy z Mężem:
Ja: Rybko, pójdziemy gdzieś na spacer?
Mąż: Jest za zimno.
Ja: To może gdzieś się przejedziemy?
Mąż: Zawieźć to ja Cię mogę najwyżej do szpitala, żebyś urodziła Szymusia, bo go połknęłaś i nie chcesz oddać.
:)
I jak tu go nie kochać:)







Autor: Aneta o 07:00 4 komentarze :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

My się zimy nie boimy czyli syndrom "Jasia Wędrowniczka"

Coś mnie ciągnie cały czas z dala od domu. To chyba podświadoma obawa, że już niedługo nie będziemy mogli sobie pozwolić na takie spontaniczne wypady. Trzeba będzie dużo rzeczy planować pod nasze Maleństwo. Tak więc wykorzystujemy każdą wolną chwilę na spacerki, odwiedziny u rodziny i znajomych. 
Weekendowe spacery są wręcz obowiązkowe:) A jak się potem dobrze śpi w nocy. 











Autor: Aneta o 10:38 2 komentarze :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Na tapczanie siedzi leń:)

Jakieś totalne lenistwo mnie ogarnęło. Miałam w planach tyle postów a tu nic. To chyba związane z tym, że nadeszła prawdziwa zima i prawdziwe mrozy. Na spacer za zimno, nic się nie chce. Ale nie ma tego złego... Jestem szczęśliwa, bo potrzebowałam takich paru dni. Od początku ciąży nie miałam zbyt wiele okazji, aby przystopować i poddać się słodkiemu nicnierobieniu:) A teraz  parę dni spędziłam w cieplutkim domku, rozwiązując ulubione obrazki logiczne:)
Jedynym wypadem były zajęcia w szkole rodzenia, jak się okazało już ostatnie. Położna zorganizowała nawet słodki poczęstunek i wręczyła dyplomy ukończenia kursu. Ogólnie te zajęcia, jeśli mam być szczera, do niczego mi się nie przydały. Nie dowiedziałam się niczego, czego bym wcześniej nie wiedziała. No może z wyjątkiem tego, co muszę zabrać ze sobą do porodu, a co zapewnia szpital. Liczyliśmy z Rybką na coś więcej, ale trudno się mówi. 
Dowiedzieliśmy się za to, że w naszym szpitalu trwa właśnie najazd rodzących. Wszystkie łóżka na rooming'u zajęte (a jest ich 40), nie ma gdzie kłaść mam z dziećmi. Tak więc część leży na porodówce. Mam nadzieję, że jak Szymonek zapragnie przejść na drugą stronę brzucha, znajdzie się jakiś pokój wolny:) 



Autor: Aneta o 21:30 Brak komentarzy :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Leśny skrzat

Spacerujemy jak najczęściej i jak najdłużej:) A najpiękniejszy na spacer jest las.







Autor: Aneta o 16:54 6 komentarzy :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Tydzień 34 - podsumowanie


Muszę przyznać, że mam wspaniałą rodzinkę. Każdy o mnie dba, najlepiej jak może.Cudowny mąż, rodzice jedni i drudzy, siostrzyczka, babcia, ciocia itp. Każdy się stara, żeby mi niczego nie brakowało. Obie mamusie Elżbiety gotują pyszne obiadki, pożyczają coraz większe kurtki:) i wciąż pytają jak się czujemy ja i Maleństwo. Mąż się o mnie martwi, wykazuje w stosunku do mnie anielską cierpliwość i dba, by niczego mi nie brakowało. Rodzinka często dzwoni i sprawdza jak się czuję i czy aby wszystko dobrze. Żyć nie umierać. Lubię być w ciąży, bo z każdej strony mam wspaniałą opiekę. 

A dzisiaj mija już 34 tydzień tego mojego ciężarówkowego stanu. Na wadze prawie +10 kg, a w pasie 95 cm. Coraz bliżej do porodu, którego odpukać na razie się nie obawiam. Czemu miałabym nie dać rady? Tyle kobiet przede mną rodziło, więc i ja sprostam temu zadaniu. Grunt to pozytywne nastawienie. 
Zdecydowaliśmy się wziąć do porodu położną. Długo się nad tym zastanawialiśmy, bo oczywiście są to dodatkowe koszty. Ale w końcu przeważyło to, że będziemy czuć się spokojniejsi, gdy cały czas będzie z nami ktoś doświadczony. Muszę tylko jeszcze spotkać się z poleconą nam panią i dograć szczegóły.

A w brzuszku trwają harce, Szymuś kopie mamusiowy pęcherz, wciska nóżkę pod żebro a szczególnie lubi jak tatuś przykłada do brzuszka swoje ciepłe rączki oraz jak mama przytula się brzuszkiem do niego. Wtedy od razu podpływa, by być jak najbliżej. Jakby wyczuwał, że to jego tatuś. Lubię te chwile. 
A ja czuję się dobrze, bardzo dobrze. Męczy mnie tylko wstawanie ciągłe do toalety na siusiu. Mam wrażenie, że chodzę tam co 5 minut. Ale jest to do przeżycia. To nic, niech Szymuś sobie tylko dalej rośnie zdrowy:) Cieszę się, że do tej pory udało mi się uniknąć specjalnych ciążowych zachcianek. Jem zdrowo, rozsądne ilości i tyję mam nadzieję tylko tyle, ile potrzeba, by Żabka dobrze się rozwijała. Regularnie miziam brzuch swoimi specyfikami, o których napiszę wkrótce i rozstępów do tej pory brak. Brzusio jest dobrze nawilżony i mięciutki:) Jestem ogólnie zadowolona, nie mam żadnych huśtawek nastrojów, staram się wszystko brać pozytywnie. Co tu dużo mówić- ogólnie szczęściara ze mnie:) 
A teraz jeszcze do tego zaraz jedziemy do Mamy Eli do Zawady i  na pewno uda nam się załapać na pyszny obiad. No i sami powiedzcie, jak tu się nie cieszyć?:)







Autor: Aneta o 11:07 4 komentarze :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Kobieca w ciąży i podczas karmienia

Odkąd dowiedziałam się, że zostanę mamą bacznie przyglądałam się ciążowej modzie. Szczególną uwagę zwróciłam w kierunku bielizny a zwłaszcza koszul dla kobiet w ciąży i karmiących. Zawsze chciałam w tym szczególnym czasie dla każdej kobiety czuć się atrakcyjnie, podobać się sobie i mężowi. Strasznie się cieszę, że coraz więcej producentów daje nam- kobietom w ciąży taką możliwość, oferując naprawdę piękne rzeczy.
Po przeszukaniu zasobów sklepów internetowych znalazłam parę koszul idealnych. Są to propozycje firmy Alles i Lupoline- naszych rodzimych firm. Zaopatrzyłam się w trzy modele koszulek i praktyczny szlafroczek. Kiedy przyszła przesyłka, z niesamowitą radością rzuciłam się do przymierzenia tych wszystkich piękności. I co? I jestem naprawdę zadowolona z mojego wyboru. Wszystkie są wykonane na najwyższym poziomie, z niezwykle przyjemnego w dotyku materiału, posiadają praktyczne rozwiązania w zakresie karmienia i czuję się w nich po prostu ładnie. A poniżej zdjęcia:




Dwie koszule i szlafroczek, pokazane na górze zamierzam zabrać ze sobą do szpitala, natomiast ostatnia pozycja przeznaczona jest wyłącznie na użytek domowy:)
Autor: Aneta o 09:40 2 komentarze :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Zima, zima, zima i po zimie...

Dzisiejszy dzień rozpoczęłam podziwianiem pięknego widoku z okna balkonowego:) W końcu doczekaliśmy się śniegu, pierwszego w tym roku. Ale po paru godzinach ze śniegu nie zostało nic, więc cieszę się, że udało mi się cyknąć parę zdjęć na pamiątkę, że była zima:)
Dzisiaj leniwy dzień- Rybka w pracy, a ja wybrałam się tylko do kosmetyczki na małe upiększanko, które dostałam w prezencie od kochanej siostry. Stwierdziła ona, że mój brzuch jest już tak duży, że nie pozwala widzieć nic, co jest poniżej i tym sposobem dostałam od niej voucher na manicure i pedicure:) Kochana ta moja siostrzyczka, nie ma co:)  A teraz po babskich przyjemnościach, siedzę piękna w domku z ciepłą herbatą i książką i wygrzewam się pod kocykiem:)

Z poniedziałkowej wizyty u lekarza dowiedzieliśmy się, że nasze Szczęście już się odwróciło główką w dół i miejmy nadzieję tak już zostanie:) Przybierając w tym tempie będzie w dniu porodu ważył mniej więcej 3200 g. Niestety nie zdradził nam jak wygląda jego buźka, tylko wiemy, że główka pokryta jest dużą ilością włosów, które na USG tworzą białą poświatę. Tak więc rośnie nam mały Kudłacz:)




Autor: Aneta o 18:38 1 komentarz :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

33 tc.

Jeszcze teoretycznie 7 tygodni i synek będzie z nami. Z jednej strony chciałabym, żeby to szybko minęło a z drugiej chciałabym zatrzymać czas, aby móc się nacieszyć każdą z tych pięknych chwil.. Przyjemnie czuć coraz silniejsze ruchy brzuszkowego lokatora, obserwować jego rytm dnia, wyobrażać sobie jak wygląda i jak duży już jest. 
A ten tydzień oczywiście minął nie wiem kiedy. Było intensywnie: pranie i prasowanie i zamówiliśmy rolety i mamy nowe, większe autko. Teraz Szymkowy pojazd bez problemu się zmieści w bagażniku:) A w pasie już 95 cm. Ciekawe czy dobiję do setki?:) 
Jutro wizyta u Doktorka, a więc Synku prosimy Cię, abyś pokazał nam swoją buźkę równie chętnie, jak pokazujesz za każdym razem, że na pewno jesteś chłopczykiem:)




Autor: Aneta o 21:28 1 komentarz :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Pamiątka pierwszych lat

Szukałam, szukałam i w końcu znalazłam. Idealny. Ale co? - Album Dziecka. 
Jest wiele tego typu pozycji w księgarniach. Nawet z podziałem na chłopców i na dziewczynki. Jednak żaden mi do końca nie pasował. A to za mało miejsca do wypisywania ważnych wydarzeń z życia maleństwa,  to za dużo wierszyków, które do niczego nie są potrzebne, jeszcze w innych słaby jakościowo papier. Ale w końcu znalazł się ideał. Album wydawnictwa Arkady, z pięknym misiem na okładce. Każda strona jest inna i wygląda na ręcznie robioną. Posiada pełno schowków, w których można umieszczać różne pamiątki, typu zdjęcie z pierwszego USG, pierwszy ząbek itp. jest dużo miejsca na przeróżne opisy i zdjęcia a całość utrzymana w neutralnej kolorystyce, pasującej zarówno do chłopca, jak i dziewczynki.
Zawsze chciałam wypełniać coś takiego dla swojego dziecka, aby potem, w odpowiednim czasie- może np. kiedy sam będzie miał zostać tatą, dać mu  na pamiątkę tych wszystkich pięknych chwil.
Tak więc specjalny długopis został zakupiony, a ja biorę się za wypisywanie pierwszych stron, na których m.in. informacje, jak mama z tatą się poznali, kiedy dowiedzieli się, że będą mieli dzidziusia itp. Mam nadzieję, że będę miała czas i chęci, aby systematycznie wypełniać kolejne kartki albumu:)





A Wy też planujecie/prowadzicie dla Waszych Skarbów takie albumy?

Autor: Aneta o 21:49 3 komentarze :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Wielkie pranie i prasowanie

Szymuś doczekał się już pokaźnej garderoby. I to nie dlatego, że matka wpadła w szał zakupów. Choć przyznam się, że miałam takie zapędy. Na szczęście Mężuś mnie szybko przystopował i kupiłam dosłownie parę ciuszków. Resztę dostaliśmy i dostajemy wciąż od mamusi,wspaniałych cioć (ciociu Izo, dziękujemy) i siostrzyczki
Sama kupiłam jedynie to, co wydawało mi się być niezbędne. I oczywiście to, co spodobało mi się tak, że nie mogłam przejść koło tego obojętnie:)
Tak więc podsumowując, Szymek w swojej szafie, a właściwie komodzie ma już całkiem niezły komplecik:)

A ja w końcu się zmobilizowałam i wzięłam za pranie ubranek. Zdecydowałam, że skoro ubranka są czyste i w większości nowe, to nie ma sensu prać ich w wysokich temperaturach i na długich programach. Tak więc wszystko uprane zostało na programie 15-minutowym w 30 stopniach.
Do prania użyłam płynów Dzidziuś. W domu roznosił się piękny zapach. Taki, delikatny zapach dziecka:)




A po praniu przyszedł czas na prasowanie. Za jednym zamachem wszystko, więc jestem z siebie dumna:) Fajnie tak prasować te wszystkie miniaturowe ubranka. To pierwsze pranie i prasowanie sprawiło mi niezwykłą frajdę. Potem będę robić to na pewno automatycznie, ale teraz było to wyjątkowe przeżycie:)







Autor: Aneta o 22:38 11 komentarzy :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Niepokój wyprawkowy

Obudziłam się ostatnio i tak sobie pomyślałam, że już niewiele czasu zostało a ja jeszcze w proszku. Nie wszystko jest kupione, torba do szpitala niespakowana, ubranka niepoprane ani poprasowane. Wpadłam trochę w panikę i szybko zaczęłam sprawdzać, czego mi jeszcze brakuje i tym sposobem zamówiłam resztę rzeczy przez internet.

Wydaje mi się, że wszystko, co potrzebne już mamy. Oto nasza lista wyprawkowa:

SPANIE
1) Łóżeczko Ikea Sundvik
2) Materacyk piankowy Hevea Duo Activia
3) Kołdra i poduszka AMW antyalergiczna















4) Pościel do łóżeczka + ochraniacz Troll Bee + prześcieradło flanelowe















5) Rożek
6) Kocyki- 3 szt.: (wełniany, polarowy, Poofi)



PODRÓŻOWANIE
1) Wózek X-Lander X -Move + torba
2) Fotelik Be safe +adaptery
3) Prześcieradlo+poduszka+kocyk do wózka

PIELĘGNACJA
1) 10 pieluch tetrowych
2) 3 pieluchy flanelowe Motherhood
3) 2 paczki Pampersów 1 i 2 paczki 2
4) Chusteczki nawilżane z Netto- 4 paczki
5) Kosmetyki Babydream (płyn do kąpieli, oliwka, krem do pupy, krem na niepogodę, puder, chusteczki z olejkiem)


















6) Wanienka Ikea
7) Ręcznik z kapturkiem
8) Aspirator Katarek
9) Woda morska do noska + sól fizjologiczna do oczek + gaziki z alkoholem do pępuszka
10) Patyczki do uszu, gaziki jałowe
11) Zestaw pielęgnacyjny (szczotka, grzebień, nożyczki, cążki - Tommee Tippee)


















12) Termometr

UBRANKA I ICH PRZECHOWYWANIE
1) Komoda Ikea Malm + pojemniki Skubb
2) Płyn do prania i płukania Dzidziuś
3) Body
4) Pajacyki
5) Śpioszki i kaftaniki
6) Spodenki i półśpiochy
7) Rampersy
8) Czapeczki + łapki-niedrapki
9) Kombinezon ciepły
10) Bluzy, sweterki i inne

KARMIENIE
1) Butelka Avent Natural 125 ml i 330 ml
2) Smoczki Avent 2 szt. i Canpol 2 szt.
3) Pojemniki do przechowywania pokarmu Avent- 2 szt.
4) Szczotka do czyszczenia butelek



Rzeczy takie jak laktator, podgrzewacz, sterylizator uważam na razie za zbędne, a w razie czego zawsze można je dokupić. 
Czy Waszym zdaniem czegoś tutaj jeszcze brakuje? Chętnie posłucham podpowiedzi:)

Autor: Aneta o 17:03 10 komentarzy :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

32 tc.


Dziś przedostatni dzień 32 tygodnia. Wciąż mam to szczęście, że omijają mnie przeróżne dolegliwości. Na wadze +8kg, a więc wciąż tyję w tempie mniej więcej 1 kg na miesiąc. Obwód brzucha- 93 cm a więc prześcignęłam pod tym względem Mężusia:) Czuję się dobrze. Jedyne, co mi dokucza, to szybsze niż zazwyczaj męczenie się.
Lubię być w ciąży, lecz jest coś, czego mi bardzo brakuje. Przed ciążą lubiłam aktywnie spędzać czas- jazda na rowerze, codzienne ćwiczenia, a teraz zostały tylko długie spacery i basen i to też bez przesady, bo Rybka złości się, kiedy za dużo się wysilam:)

Szymuś nieustannie przewraca się w brzuszku, wręcz rozpycha się na wszystkie strony. Czasami odstawia takie przedstawienia, że aż cały brzuch lata. Mój mały akrobata najbardziej aktywny jest wieczorem i w nocy, kiedy mama chce spać. Wzruszające jest patrzeć na to wszystko, bo chociaż człowiek zdaje sobie sprawę, że w jego brzuchu mieszka lokator, to wciąż jest to troszkę nierealne, taki trochę kosmos:)

Poniżej parę fotek, upamiętniających ten tydzień.








Autor: Aneta o 21:54 Brak komentarzy :
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ▼  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ▼  stycznia ( 16 )
      • Z cyklu "lumpeksowe love"
      • Rozpieszczamy się:)
      • 35 tc.
      • My się zimy nie boimy czyli syndrom "Jasia Wędrown...
      • Na tapczanie siedzi leń:)
      • Leśny skrzat
      • Tydzień 34 - podsumowanie
      • Kobieca w ciąży i podczas karmienia
      • Zima, zima, zima i po zimie...
      • 33 tc.
      • Pamiątka pierwszych lat
      • Wielkie pranie i prasowanie
      • Niepokój wyprawkowy
      • 32 tc.
      • O zdolnościach mamy Eli
      • Żegnaj piękny roku, witaj nowy
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.