Dawno mnie tu nie było. Nie licząc relacji z wakacji. Nowa sytuacja przerosła. A właściwie przerosło to, co z nią związane. Zmiany. Właściwie przeorganizowanie wszystkiego. A do tego ten brak planu. I trudności z podjęciem decyzji.
Setki, jak nie miliony pytań w głowie. Setki rozmów ze Ślubnym. I te parę zdań wypowiedzianych przez niego. Pewnie nawet nie domyśla się których. A to one wywołały właśnie uśmiech i dały radość.
I przyszedł po czasie też jakiś plan. Czy okaże się dobry? Nie wiem. Nikt tego nie wie. Wiem za to jedno. Nie lubię zmian. Nigdy nie lubiłam. Boję się ich. A tymczasem czeka ich tak dużo.
Staram się nie tracić czasu na myślenie o tym. chcę cieszyć tymi chwilami w naszej małej przystani. Przystani, którą tyle czasu tworzyliśmy. W którą tyle serca zostało włożone. W tym miejscu, w którym jakby nie patrzeć spędziliśmy najpiękniejsze chwile. Tak bardzo by się chciało pobyć wieczorem na balkonie. Zjeść coś dobrego. wsłuchać w te świerszcze. Co tak wspaniale nam umilają wieczory. Zapalić te świece. Porozmawiać i pomilczeć. Spokojnie. Powoli. Razem. A tu ten zjadacz czasu. I sił Ślubnego. A na imię mu remont.
A życie toczy się dalej. I może to dobrze. Przecież te drobne chwile. Te malutkie. Malusieńkie. To one tworzą nasze wspomnienia. A chwil tych nie brak.
Pierwsze porzeczkowe zbiory Szymcia. Nasza walka z ich czyszczeniem. I te przetwory, którymi zimą będziemy się zajadać. Piórko na głowie naszego Łobuza. Zakupy na targu. Cudowne smaki sezonowych owoców. Wizyty gości i u gości. Powitanie malusieńkiej Ali i Mai. Zapach suszonej lawendy. Czas z dziadkami. Spacery. Karmienie gołębi. A raczej nie karmienie. Bo nasz Szymcio nie lubi dzielić się jedzeniem. Nawet tym przeznaczonym dla ptaków. Odwiedziny Tatusiowej pracy. Zachwyt. Bo tyle i-jo i-jo stoi. I wszędzie można wsiąść. I płacz, bo przecież trzeba też wysiąść. Szymusiowe przytulaski, które wzruszają i wywołują wciąż uśmiech. A nawet płacz ze szczęścia. Za każdym razem.
Takie nasze wszystkie radości i smutki zeszłego tygodnia.
Zmiany są potrzebne, choćby po to, by mieć wspomnienia potym, co było. Bardzo Was kocham. Mama
OdpowiedzUsuńMogę sobie tylko wyobrazić, jak wielkie zmiany szykują się w Waszym życiu, ale wiem, że sobie świetnie poradzicie :) Mądra Babeczka z Ciebie :) Pozdrawiamy cieplutko :)
OdpowiedzUsuń