Podobno go potrzebują. Podobno zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Plan dnia. Rutyna. Czynności następujące w określonym porządku. Pytanie brzmi, czy tylko dzieci? A może to nam jest ona potrzebna najbardziej?
Lubię planować. Co zrobię następnego dnia. Co ugotuję. Robię listy zakupów. Spisuję punkt po punkcie rzeczy ważne do zrobienia. Kiedyś na papierze. Dzisiaj brak czasu sprawił, że zazwyczaj robię to w myślach. Sprawia to, że mam w głowie względny spokój. Oczywiście moje plany uwzględniają też to, że... czasem każdy plan może legnąć w gruzach. Tak to jest z trójka dzieci. Po prostu trzeba się z tym pogodzić.
Gdy urodziły się Dziubeczki tylko dwie rzeczy były pewne: to, że jedzą co trzy godziny (chociaż te godziny za każdym razem były różne, w zależności od tego o której z rana się budziły) oraz to, że są kąpane o godzinie 19. Reszty zaplanować się nie dało.
Ciągle jednak obserwowałam swoje dzieci. Starałam się zapamiętywać ich poszczególne zwyczaje. Ilość drzemek. Pory drzemek. Czas ich trwania. W końcu w ich funkcjonowaniu dało się zaobserwować względny porządek. Powoli się wszystko klarowało. Było coraz lepiej. Lecz ten ostateczny przełom nastąpił po rozszerzeniu ich diety. Czyli po siódmym miesiącu.
Stałe godziny dodatkowych posiłków wprowadziły ład do naszego życia. Mamy plan dnia! Plan, dzięki któremu funkcjonujemy lepiej. Pchełki są spokojniejsze a i w naszych głowach panuje ład i porządek. Chcecie zobaczyć, jak to u nas wygląda?
_________________________________________________________________________________________________
Najtrudniej jest znowu zacząć. Chciałam wiele razy. Lecz ciągle coś. Milion myśli. Myślałam nawet o zamknięciu tego miejsca. Tylko, że... Ja naprawdę je lubię. Lubię wracać do wcześniejszych wpisów. Obserwować, jak zmieniają się moje dzieci. To dla nich. Kiedyś. Jeśli będą chciały. Wracam więc. Tak po prostu. Tak, jakby nigdy nic. Tak chyba najlepiej, prawda? I tylko nieśmiało pytam. Puk puk... Jest tam ktoś jeszcze?


















Jestem :-) niecierpliwie czekalam na kolejny post. Mam synka w podobnym wieku jak Szymek :-)
OdpowiedzUsuńOgromnie się cieszę. Byłoby mi miło, gdybyś napisała, jak się tu znalazłaś. Pozdrawiam :)
UsuńPrzez przypadek :-) w wolnym czasie robie na drutach i trafilam tutaj przez blog Pani mamy :-)
UsuńJest.
OdpowiedzUsuń:)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńJestem i cieszę się że wrocilas ☺☺☺☺☺☺☺☺☺
OdpowiedzUsuń:)
UsuńJa też systematycznie zaglądam :))
OdpowiedzUsuńCieszę się:)
UsuńJa też jestem, z niecierpliwością czekałam na kolejny post. Twoje posty dają mi siłę - mam dzieciaczka w wieku prawie 3 miesięcy. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo bardzo miłe, dziękuję;)
UsuńJa również czytam i podziwiam:) oj gdyby wszyscy mieli takie Mamy - pełne miłości jak Ty, świat byłby naprawdę piękny:)Każdy Twój post jest wyjątkowy, no i zdjęcia przepiękne:) chłopcy będą mieć wspaniałą pamiątkę:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam z okolic Limanowej:)
Agnieszka
Dziękuję za piękne słowa. Bycie mamą wychodzi mi raz lepiej, raz gorzej. Ale staram sie najlepiej jak potrafię.
UsuńAnetko jestem! I też zaglądam i czekam na nowe zdjęcia i wpisy. Takze nie masz wyjścia 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję Kasiu! Więc ...wracam:)
Usuń