Są dni, gdy bywa ciężko. Problemów tak wiele. Jedyne o czym wtedy marzę to schować się jak najgłębiej pod kołdrą i udawać, że mnie nie ma. Czasem są gorsze. Kiedy z bezsilności chce się tylko płakać. Bo wszystko jest nie tak. Bo miało być inaczej. Tak to jest. Mnie też dopadają takie nie-dni.
A potem wracam do domu, a z ust Szymcia słyszę: Mamusia jesteś juś? Ja ciebie pakałem i przytula z całych sił. Na spacerze zbiera wszystkie liście i daje mi ten wielki bukiet. Mamusia, ciesiś się?- taki radosny, gdy widzi moją radość.
Stoję w kuchni a Bubuś szybko podchodzi i wspina się po mojej nodze, żeby wstać. I trzyma mnie tak mocno. Z tym swoim łobuzerskim błyskiem w oku jest nie do podrobienia. Wtula się we mnie wieczorem i tak spokojnie zasypia. Tak bezpiecznie mu w moich ramionach. I poranki , gdy się budzę. Obok leży Grzesiuteczek. Otwiera powoli te najcudowniejsze oczęta. Patrzy. I nagle na jego twarzyczce pojawia się uśmiech. Od ucha do ucha. Najcudowniejszy. I oczy mu się śmieją też. Moje iskierki! Tak się cieszy na mój widok.
To cudowne. Ta świadomość, że dla kogoś jesteś całym światem. A ja mam tych Ktosiów trzech. I wtedy uświadamiam sobie tą najprostszą z prawd. Nie mam wiele. Ale mam to, co najważniejsze. Ich. Najlepszą część mnie. Moich najwspanialszych Synków. Mam wszystko.







To prawda córeczko- jesteś prawdziwą szczęściarą i najcudowniejszą Mamą na świecie. A złe dni....każdy je ma, choćby po to, żeby umiec docenic te dobre:-)
OdpowiedzUsuńSliczne chlopaki,tak szybko rosna.To prawda,ze zycie daje nam w kosc,ale zle chwile mijaja,a usmiech Twojej rodziny wynagrodzi wszystko.Jeden z blizniakòw jest tak podobny do Ciebie :)Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń