Celebruję ten czas. W tym roku wyjątkowo bardzo. Nie wiem, czy to dlatego, że w tamtym nie było mi dane się nim nacieszyć. A może przez to, że teraz z zaciekawieniem przygląda się wszystkiemu nie jedna, lecz trzy pary cudownych oczek. Czy też dlatego, że to pierwsze świąteczne przygotowania, których Szymcio jest w pełni świadom. Nie ważne. To prawda. Święta w oczach dzieci nabierają innego wymiaru. To magia!
Chce mi się. Chcę im wszystko pokazać, o wszystkim opowiedzieć. Chcę, żeby kolekcjonowali od najmłodszych lat swoje wspomnienia. By przypomnieli sobie o nich kiedyś, gdy założą swoje rodziny. Rozpakowywanie prezentów z kalendarza adwentowego. Pierniczenie. Szymcio najwspanialszym asystentem! Wałkującym, podsypującym mąkę, wycinającym i podjadającym surowe ciasto. Dziubki pałaszujące ciepłe jeszcze pierniki. Brudne od mąki ręce. Oblepione buźki. Przyklejone do skarpet okruchy. Przeglądanie świątecznych książeczek. Opowieści. O co tak naprawdę chodzi w tych Świętach. Ubieranie choinki. Rodzinne dekorowanie pierników. Świąteczne piosenki, ale przede wszystkim ten zapach. Wypełniający cały dom. To on daje znać, że to już zaraz! Gorąco wierzę, że to właśnie on w tamtym roku zwabił nasze Bubolki wcześniej na ten świat!
Takie właśnie chcę by mieli wspomnienia! Wiedziałam to już od pierwszych Świąt, gdy Szymcio spokojnie pływał w moim brzuchu.


















To był cudowny czas. Dziekuję, że mogłam celebrować te chwile razem z Wami:-)
OdpowiedzUsuń