Dziś wystraszył mnie rano dzwoniący budzik. Po kilku sekundach Szymuś zaczął okładać mnie w brzuchu kopniakami z każdej możliwej strony. Bidulek tez się wystraszył. Niewiarygodne, jak szybko pobudzenia odbierane przez matkę docierają do takiego maluszka w brzuszku. A co dopiero, jeśli mama jest narażona na długotrwały stres. Jak to musi się odbijać na nienarodzonym jeszcze dziecku. Dlatego cieszę się, że mam tą możliwość spędzania tego pięknego czasu w spokoju, bez zbędnych stresów i nerwów (chociaż nerwus ze mnie to staram sie to kontrolować:))
A tymczasem zdjęcie z serii kolejny tydzień ciąży- już 26. Brzuchol coraz większy.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz