Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


W końcu w domku:) Nie ma to jak wybrać się w poniedziałek na zakupy a wrócić w środę. Zemdlałam w sklepie i pogotowie zabrało mnie do szpitala, gdzie miły pan ordynator ginekologii i położnictwa zadecydował, że muszę parę dni zostać. Na szczęście nasz Bąbelek jest cały i zdrowy i za bardzo chyba się nie przejął tym całym zdarzeniem, bo dalej sobie fikał koziołki w swoim mieszkanku:)
Straszne, ile kobiet w ciąży leży na patologii ciąży (niektóre nawet ponad dwa miesiące) i codziennie dochodzą nowe. Ile to trzeba się nacierpieć dla dobra dzidziusia.
Z drugiej strony trzeba szukać pozytywnych rzeczy. Nigdy nie byłam w szpitalu na dłużej niż kilka godzin, a ten pobyt sprawił, że wiem mniej więcej jak to wygląda, czego się spodziewać itp. A więc kiedy przyjdzie mi rodzić naszą Kruszynkę, będę spokojna, bo wiem , że zostanę otoczona miłą opieką, którą zapewniają lekarze i cudowne panie polożne, pracujące w naszym szpitalu:)
Autor: Aneta o 09:41
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

1 komentarz :

  1. Anonimowy29 listopada 2013 09:31

    Najważniejsze jest Wasze zdrowie, a pobyt w szpitalu to już pikuś :) A jak jeszcze wiesz, że będziesz miała świetną i fachową opiekę to w ogóle nie taki diabeł straszny :)

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ►  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ▼  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ▼  listopada ( 8 )
      • W końcu w domku:) Nie ma to jak wybrać się w ponie...
      • Dziś wystraszył mnie rano dzwoniący budzik. Po kil...
      • Studniówka:)
      • Gościnnie
      • Nauka, fura dla synka i jeszcze raz nauka...
      • Misja -> WYPRAWKA
      • Kiedy to zleciało? Niedawno był 5 lipiec, dzień na...
      • Pewnie Wy też jako dzieci tworzyliście pudełka z r...
Obsługiwane przez usługę Blogger.