Tak po mojemu. Tak jak potrzebowałam. Z tym wstaniem przed nimi wszystkimi. Z ta kawą pitą w ciszy. Z zapachem cynamonu wydobywającym się z piekarnika. Już wtedy wiedziałam, że to będzie dobry dzień. Tak już mam. Że dobry poranek predysponuje moje samopoczucie w ciągu dnia.
Pogoda chyba podziela mój dobry nastrój, bo za oknem piękne słońce. Idealnie na pierwszy spacer. Jemy śniadanie. Ogarniamy mieszkanie. Jak zwykle Szymcio zostaje pierwszym pomocnikiem. Jestem taka z niego dumna. Poodkurza. Wyciągnie pranie z pralki i przyniesie do pokoju, bym rozwiesiła na suszarce. Wytrze wodę z podłogi, gdy coś się wyleje. Wyrzuci śmieci do kosza. Odłoży na miejsce zabawki. Taki malutki. A umie zrobić więcej niż niejeden duży chłopczyk.
Ubieramy się. Pora przetestować nowy czterokołowiec. Szymcio nadwornym testerem. Gondolki zaakceptował od razu. Wózek składa siębłyskawicznie i taki leciutki. Możemy spacerować. Dziubeczki kochane. Żebyście w domku tez spały takim głębokim snem, jak na spacerze. Po drodze zaliczamy sklep. Jest dobrze. Mieścimy się przy kasie. Powolutku wracamy. Zaraz odwiedzi nas ciocia. Nasz cudowny pieluchowy dostawca. Szymcio zachwycony prezentowym tirem, daje się nawet nakarmić zupą. Nie obędzie się też bez zabawy garażem. Ciocia cierpliwie siedzi na podłodze i puszcza po kolei autka po zjeżdżalni. Szymcio zachwycony. Ciocia musi wracać. Ale zabawa trwa w najlepsze. Uwielbiam te zabawy Ślubnego. Szymcio śmieje się na cały głos. Widać to szczęście w jego oczkach.
Ale to już zaraz ostatnia chwila na drzemkę. Kładziemy się do łóżeczka i czytamy książeczki, by się troszkę wyciszyć. Szymusiowe dorosłe łóżeczko pomieści i Szymcia i mamę. Idealnie! Pchełeczki też grzecznie odpoczywają w łóżeczku po pierwszym spacerze. Szymcio zasypia. A my z Dziubeczkami. Nie ma co. Cały czas coś sie dzieje. Nakarmić dwójkę. Przebrać. Przewinąć. Zabawić. Jest co robić. Ale Ślubny doskonale sobie radzi. Zresztą nie mogło być inaczej. On po prostu jest stworzony do bycia Tatą. Szczęściara ze mnie. I tak nie wiadomo kiedy mija cały dzień. Tak jak ostatnio to bywa. Tak jak to bywa z trójką dzieci. Ciągle coś się dzieje. Ale to najcudowniejsze, co nas mogło spotkać.




















Moje najwieksze szczęscia:-)
OdpowiedzUsuńYou are really a very happy person... and these pictures create such a great atmosphere of common love... Very touching indeed.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
UsuńJesteś cudowną rodzinką.Szymuś i Maluszki sliczne dzieciaczki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Usuń