
Zaczęło się od tego, że szukałam motywu przewodniego dla pokoju moich chłopców. I znalazłam. Podniebne klimaty całkowicie skradły moje serce. Gwiazdy. Chmurki. Błękity. Szukałam czegoś jeszcze. Czegoś, co by zwieńczyło dzieło. Czegoś wyjątkowego. I gdzieś w sieci znalazłam inspirację. Balony! To było właśnie to!
O wykonanie zwróciłam się oczywiście do Niej. Osobistej Realizatorki moich marzeń. Pomarudziła trochę, jak to ma w zwyczaju. Że nie wie jak. Że nie umie. Że z szydełkiem jej nie po drodze. Ale ja wiedziałam. Że jak zawsze stworzy coś wspaniałego.
Podjęła się oczywiście. Jak każdej rzeczy, o którą poproszę. A ja nie myliłam się i tym razem. Spod jej rąk wyszła balonowa karuzela i girlanda.
Nie należę do łatwych klientów. Jestem wybredna. A jak coś mi się nie podoba, to mówię o tym od razu. Nie miała ze mną i tym razem łatwo. Te za małe. Te maja dziwny kształt. Tych kolory mi się nie podobają. Tych koszyki nie takie jak trzeba. Cierpliwie przyjmowała moje uwagi. Nic nie mówiąc, gdy kolejny raz pruła coś, nad czym tak długo pracowała. I stworzyła coś cudownego. Coś, co przerosło moje oczekiwania. To chyba jedne z najwspanialszych rzeczy, jakie wyszły spod jej rąk. Z miejsca stały się moimi ulubionymi rzeczami w Ich pokoju.
Właścicielami karuzeli zostały Pchełki. Leżąc w swoich łóżeczkach mogą się wpatrywać w przepiękne pastelowe baloniki. A i Szymcio nie mógł być pokrzywdzony. Po przebudzeniu jego oczka cieszy widok balonowej girlandy. Teraz wszystkie ludziki z Lego Duplo maja czym latać. Nawet piesek stał się amatorem balonowych lotów!
Lubię otaczać się ładnymi rzeczami. Przyjemniej jakoś się żyje, gdy jest na czym zawiesić oko. Dbam o to, by w domu były dekoracje. Inne na Święta, inne na co dzień. Jestem zdania, że nawet bukiet świeżych kwiatów sprawia, że jakoś tak przyjemniej się robi na sercu. Lubię wymyślać, przestawiać, kombinować. A najbardziej lubię rzeczy wyjątkowe. Te, które wychodzą spod zdolnych ludzkich rąk.
A co Wy na to, by tutaj czasem było o takich właśnie rzeczach?










Przepiekne zdjęcia, warto było pomarudzić dla takiego efektu:-)
OdpowiedzUsuńprzypomnę Ci to jeszcze kiedyś;)
UsuńOj tam, oj tam- żartowałam:-)
UsuńŚwietne ozdoby.
OdpowiedzUsuńPrzepiękne ozdoby,ale ja chyba nie miałabym tyle cierpliwości.Podziwiam twoją mamę.
OdpowiedzUsuńSama nie wiem, jak ze mna wytrzymuje;)
UsuńAnetko! Ty zostaw ten niemiecki i zajmij się aranżacją i projektowaniem wnętrz :) Albo gadżetów dla Dzieci. Twoje zdjęcia są jak z katalogu.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci Kasiu. To wszystko zasługa Mamy/Babci. To Jej talent.
UsuńPozazdrościć takich cudnych ozdób w pokoju.Anetko Twoja Mama to skarb i uparciuch dziewiarski.
OdpowiedzUsuńOzdoby faktycznie cudne.Szymus i Maluszki mają piekny pokoik.
Pozdrawiam serdecznie.
Tak. Moja Mama to najwspanialszy Skarb.
UsuńPrzepiękne ozdoby, wiadomo zrobione z miłością :)
OdpowiedzUsuńDokładnie. Trafiłaś w samo sedno:)
UsuńAneta masz wspaniałą, zdolną, ciepłą, cierpliwą.... mamę. Baloniki wykonała mistrzowska a Ty je pięknie zaaranżowałaś. Nie wspomnę o cudownych zdjęciach :)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy miałabym tyle cierpliwości na "marudzenie" własnej córki, szczególnie jeśli chodzi o prucie, przerabianie, poprawianie a też jest szczególnym przypadkiem, zauważy dosłownie wszystko :)