Wcześnie powitaliśmy tegoroczna wiosnę. Rota albo inny wirus atakujący Szymcia zafundował nam pobudkę o trzeciej nad ranem. Osłabiony Szymcio leżakuje po wizycie u lekarza.Wykrzesuje z siebie resztki energii na rojberkowanie. Nawet chory nie umie usiedzieć na miejscu. Wszędzie musi wejść. Wszędzie się wspiąć. Tyle siniaków już na tych maleńkich nóżkach!
Czas rozpocząć przygotowania do Wielkanocy. Zakwas w słoiku, rzeżucha posiana. Tylko ta wiosna! Gdzie jest? Za oknem deszcz. Ale inaczej niż w zeszłym roku! Nie szkodzi. Brzydką pogodę osładza sernik z truskawkami i cudny zapach świeżego prania wydobywający się z kominka. Całą resztę głośny śmiech Szymcia i uśmiechy malutkich Bąbelków.














Mòj wnusio tez przeszedl rota wirus,mial prawie 40°temperatury.Zdròweczka dla Szymusia :)
OdpowiedzUsuń