Nie jest taki do końca wymarzony.
Brakuje szafy na dziecięce ubrania, regału i półki w kształcie domku. Na ścianach
nie ma półek na książeczki i ramek ze zdjęciami. Niestety tak to jest w małym mieszkanku.
Przestrzeń nas mocno ogranicza. Lecz mimo to
pokój moich synków jest moim ulubionym miejscem w całym mieszkaniu.
Pokoik mieści się w naszej starej
sypialni. Mieliśmy przygotować go wcześniej. Przed narodzinami Pchełek. Szymcio
miał mieć czas na oswojenie z nowym miejscem. Chciałam, by zaakceptował nowe łóżeczko.
Żeby widział, że w dwóch kolejnych wkrótce zamieszkają jego Bracia. Wyszło jak
zawsze. Pchełki miały w nosie nasze plany. Podobnie zresztą jak ich starszy
brat. I pojawiły się na świecie wtedy, kiedy zapragnęły.
Pamiętam pobyt w szpitalu. Ale ja
się zamartwiałam. Że co teraz? Że nic nie przygotowane. Że wrócimy a w
mieszkaniu chaos. Ślubny zabiegany. Nie
miał czasu odpocząć. Ciągła gonitwa. Od
babci do babci. Od szpitala do domu. Od apteki do sklepu. Od urzędu do pracy.
Załatwił wszystko. Nawet choinkę kupił i ubrał z Szymciem, by w domu czuć było
świąteczna atmosferę. A nocami, gdy Szymcio słodko spal… Ślubny szykował najwspanialszą niespodziankę. Skręcał,
składał, malował, przestawiał. Ani
słowem nikomu nie pisnął. Niczym się nie zdradził.
Dzień powrotu do domu. 23
grudnia. Tak się cieszyłam, że w końcu będziemy razem. Wszyscy. Pamiętam, jak
weszłam do pokoju, by odłożyć torbę. Niespodzianka! Pokoik dla dzieci! Taka radość!
A wszystko tak, że lepiej bym tego nie
zrobiła. Przecież nawet nie
rozmawialiśmy o tym, co i jak postawimy. Kolejny raz Ślubny czyta mi w myślach.
Cudownie mieć takiego Męża! I nawet
łóżeczka pięknie zaścielone. Wyjaśniło się, czemu tak bardzo nie chciał, by
Mama przyszła do mieszkania coś pomóc.
Przewodnie kolory są trzy.
Błękit, biel i szarość. Wprowadzają ład i harmonię. Bo wiecie, ja nie znoszę
chaosu. Inne kolory to zabawki.
Zależało mi, by każdy mieszkaniec
dziecięcego pokoju miał swoje miejsce. A w szczególności Szymcio. Ma więc swoje pierwsze dorosłe łóżko. Łóżko idealne. Przyjechało do nas z Ikei. Podobnie zresztą
jak inne dziecięce mebelki. Mieścimy się w nim oboje. Można wspaniale spędzać
czas na przytulaskach, gilgotkach, zabawie i czytaniu.
Nad spokojnym snem czuwają ukochane misie. Z każdym wiąże się jakaś historia. Jest Pan Nikt. Pierwszy miś, jakiego otrzymal Szymcio. Wtedy jeszcze pływający w brzuszku. Jest Króliczek, którego dostał zaraz po narodzinach w szpitalu. I Miś z wyszytą datą urodzin też jest. Szczególne miejsce na szymusiowym lożeczku zajmuje Ala. Ukochany kotek. Najlepszy przyjaciel. Towarzyszka w ciągu dnia i towarzyszka we śnie. Kto by pomyśla, że właśnie ona skradnie szymusiowe serduszko. Uwielbiam ten widok, gdy wynurza się z pokoju trzymając Alę za łąpkę.
Nad szymusiowym łóżeczkiem Wisi
balonowa girlanda. A balonami latają strażacy, konduktor, pieski i nawet czasami
krowa. Szymcio ma tez swój stoliczek z krzesełkiem, przy którym chętnie spędza
czas na malowaniu i przeróżnych zabawach.
Zabawek wciąż przybywa. Starałam
się wykorzystać każdy centymetr na ich przechowanie. Parapet pełni funkcję mini
regału. Pojemniki Lego idealnie
wypełniają niewykorzystaną przestrzeń pod łóżkiem. W nich oczywiście całkiem
pokażna już ilość ukochanych Lego Duplo. Pod warsztatem, w którym Szymcio stawia pierwsze kroki też znajdują się pojemniki z zabawkami.
Pchełki na razie nie mają
wielkich wymagań. Niemowlęce łóżeczka
wystarczają im w zupełności. Są dwa. Chociaż na razie dzielą wspólnie jedno. I
na każdym stoi piękny drewniany napis, dumnie obwieszczający imię
właściciela. Są też kontrastowe prześcieradełka a o kocyki zadbała
oczywiście Babcia. Leżąc na pleckach Dziubeczki mogą podziwiać przecudną karuzelę. Ją już znacie.
Pieluszki tetrowe, leki,
akcesoria do pielęgnacji trzymamy w górnej szufladzie komody. Dwie następne
to miejsce na pościel, kocyki i rożki. W ostatniej mieszczą się zabawki. Szymcio ma do nich łatwy dostęp.
Podobnie jak do wszystkich znajdujących się w pokoju To przecież jego rzeczy i
może bawić się nimi, kiedy tylko ma na to ochotę. Podobnie z książkami. Te,
które aktualnie Szymcio ‘czyta’ leżą w pudełku. Przy komodzie parkujemy rowerek. Ukochany
pojazd szycia. Na środku pokoju znajduje się przecudny szydełkowy dywan.
Miejsce szymusiowych zabaw.
Tak wygląda pokój Dziubków. Porządek ze zdjęć panuje tu tylko z reguły rano. Chociaż bałaganu jako takiego
nie ma w nim nigdy. Szymcio zanim weźmie kolejną rzecz, z reguły poprzednią
odkłada na miejsce. Staram się
wykształcić w nim nawyk sprzątania po sobie. Chcę, żeby wiedział, ze najprzyjemniej
spędza się czas, gdy dookoła porządek. Wieczorem odkładamy więc wspólnie resztę
rzeczy. Podobnie rano. Szymcio towarzyszy
przy ścieleniu łóżeczek. Pomaga, wykonując drobne czynności. Odkurza, wynosi
papierki do śmieci. Co najważniejsze robi to sam z siebie. Z czego naprawdę
jestem dumna.
Podobnie jak z faktu, że na małej
powierzchni udało mi się stworzyć takie miejsce. A najprzyjemniej mi jest wtedy,
gdy znajomi przychodząc w gości zachwycają się i chwalą, że tak tu przytulnie.
Bo właśnie o tym marzyłam. By stworzyć przytulną dziecięcą przestrzeń.
A wiecie, że za jakiś czas przeprowadzka? W
głowie już tysiąc pomysłów na dopieszczenie Szymusiowo-Pchełkowego pokoiku.































Piękny pokój :) Czekam z niecierpliwością na nowe zdjęcia z nowego mieszkania :)
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem.Pokój jest cudnie urządzony.Jest w nim wszystko co potrzebne dla dzieci.Urzekła mnie kolorystyka pokoju.Wszystko przemyslane i bardzo perfekcyjnie zrobione.Gratulacje Anetko.pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJest pieknie, a na zywo jeszcze piekniej:-)
OdpowiedzUsuńPiękny pokoik stworzyliście dla chłopaków 😊
OdpowiedzUsuń