Lubię dekorować nasze mieszkanko. Parę drobiazgów tu. Parę tam. Niby nic. A za każdym razem trochę inaczej. Jutro Wielki Piątek. Będziemy świętować kolejną Wielkanoc. Nie mogło więc i u nas zabraknąć paru świątecznych akcentów. Nie za wiele tego. Większość rzeczy widzieliście już u nas. Ale ja tak mam. Lubię robić coś z niczego. Lubię wykorzystywać każda rzecz na tysiąc sposobów. Mam z tego wielka frajdę. Nie sztuką jest przecież wydać na ozdoby pół wypłaty, prawda?
Rok temu królowaly u nas pastele. Bardzo się Wam spodobały. Mi również. W tym roku jest całkiem podobnie. Pastelowe jajka wykonane rękoma ukochanej Mami wciąż są moją ulubioną ozdobą. W tym roku jednak nie zawisły na oknie, lecz na baziach. Idealnie! Resztę jajek wrzuciłam tak po prostu do mini szklarenki. Czemu nie wpadłam na to wcześniej? Jest też wianek. Inspirację do jego wykonania znalazłam na blogu Katjuszki. Parę minut pracy a efekt wspaniały. Dumnie zawisł na oknie tworząc jego główną ozdobę. Jeszcze tylko obowiązkowa, tworząca klimat rzeżucha zasiana w starym świeczniku. Tulipany w wazonie. Koniecznie żółte. Słoneczne. Wiosenne. Odświętna serweta. Ostatnie dzieło Mami. Stworzona jakby idealnie na mój stół. Dosłownie parę rzeczy. I nasz Dom jest gotowy na Święta. A Wy? Lubicie ozdabiać swoje gniazda?














Brak komentarzy :
Prześlij komentarz