Jestem zdania, że zakupy w lumpeksie to żaden wstyd a wręcz zaradność. Lecz niestety jakoś nie mam talentu do wyszukiwania w tego typu sklepach "perełek". Pewnie się to wiąże z tym, że nie lubię chaosu, zbyt wielu rzeczy na wieszakach. Dlatego nawet gdy kupuję w "zwykłych" sklepach, wchodzę do takich, w których ubrania są powieszone i posegregowane w ten sposób, że widzę od razu co gdzie wisi.
Za to mam mamę, która zawsze potrafi wyhaczyć coś interesującego. Są po prostu pewne osoby, które posiadają talent w tej dziedzinie:) I bardzo dobrze, bo w ten sposób garderoba Szymka powiększa się w zaskakującym tempie. Ale ostatnio mama przebiła całą siebie- wróciła do domu z całą torbą ubranek dla małej Żabki. I to ubranek w ogóle nie zniszczonych. A wszystko kosztowało grosze. Dziwię się, że dużo ludzi omija takie sklepy szerokim łukiem. Przecież wiadomo, że taki mały dzidziuś założy swoje ubranka dosłownie parę razy, jeśli w ogóle. A więc ich stan jest idealny.
Dzięki Mami:)
Mąż dziś w pracy, a ja relaksuję się w towarzystwie rmf relaks, reniferkowych babeczek (produkcja własna) oraz zapachu wosku Yankee Candle- Baby Powder.
Jakiś czas temu odkryłam przypadkiem te woski i zamówiłam różne zapachy do wypróbowania. Na pierwszy rzut poszedł ten zapach. Wystarczyła dosłownie rozkruszona ćwiartka, aby cały dom wypełnił się pięknym zapachem, przypominającym pudrowe kosmetyki, pomieszane z taką jakby wonią starych perfum. Zapach cudowny:)


Ja też nie mam do tego drygu, ale dzięki osobom, którzy go mają Julitka ma sporo ubranek za grosze :) Zwłaszcza, że i tak unosi jedną rzecz groa 2-3 razy przy odrobinie szczęścia.
OdpowiedzUsuńJakie apetyczne babeczki, mniam!