Piernik staropolski pokryty polewą, masa makowa zrobiona, ciasto drożdżowe rośnie sobie spokojnie okryte ściereczką a ja mam chwilkę, żeby coś napisać.
Lubię tradycję i różnego rodzaju zwyczaje. Nie kojarzą mi się one z przykrym obowiązkiem, a wręcz przeciwnie. Wprowadzają spokój, bezpieczeństwo. Począwszy od takich banalnych rzeczy jak np. to, że w moim domu zawsze się w sobotę sprzątało, w sobotę zawsze szło się na zakupy na "ryneczek".
Kiedyś, gdy byłam mała często mnie to denerwowało, że dlaczego akurat w ten dzień mam z rana wstawać
i robić te wszystkie rzeczy, skoro chciałabym np. dłużej pospać. Z upływem czasu się do nich przyzwyczaiłam, chętnie w nich uczestniczyłam a teraz za nimi tęsknię i chętnie jadę w sobotę do rodziców, kiedy G. jest w pracy, po to, by z mamą iść na zakupy. Takie drobne rzeczy kojarzą mi się z dzieciństwem, spokojem, dają poczucie bezpieczeństwa.
Dlatego też chciałabym tworzyć swoje tradycję, coś, co mojemu mężowi i naszemu dziecku (lub dzieciom) będzie się kojarzyło z domem, z rodziną, coś na co będą czekać. Takie małe początki już są. Należy do nich np. pieczenie pierniczków i dekorowanie pierniczków. Nie wyobrażam sobie świąt bez nich. Dlatego już 4 lub 5 rok z rzędu pieczemy ich całą masę, po to, by potem rozwijać swoją kreatywność podczas dekoracji, zajadać się nimi przez całe święta oraz częstować gości.
W tym roku Rybka stworzyła całą drużynę Ciastków Strażaków. Mam nadzieję, że to nie jest jakaś sugestia w stosunku do mnie:) Całej drużyny rodzić nie zamierzam:)




Brak komentarzy :
Prześlij komentarz