Szybko upłynęły te święta w miłej rodzinnej atmosferze. W Wigilię tradycyjnie trochę u jednych i drugich rodziców. Było dużo życzeń, smacznego jedzenia, radości na twarzy, pięknych prezentów. Nawet Szymuś, chociaż jeszcze w brzuszku, dostał od cioci śliczna bluzę a od babci ręcznie wydziergany warkoczowy kocyk i pięknego misia. Taki to ma dobrze:)
W pierwszy dzień świąt odwiedziłam Rybkę w pracy, niestety służba nie drużba i ktoś musiał w tym dniu czuwać nad bezpieczeństwem innych. Strażacy też chcieli poczuć atmosferę świąt i z tej okazji postanowili się zmierzyć ze sprzętami kuchennymi i przygotować świąteczny obiad- była kaczka, pieczone ziemniaczki, surówka a na deser nawet gofry. Postarali się chłopcy:) To, że nie wszystko im się udało pomińmy milczeniem, liczą się przecież chęci:) A tych nie brakowało dzielnym strażakom.
Drugi dzień Świąt spędziliśmy w teściów. Pogoda była piękna więc wybraliśmy się na spacerek do lasu.
Kolejny dzień to odwiedziny "koła gospodyń" hehe. Spodziewaliśmy się odwiedzin znajomych mieszkających na co dzień w Szkocji a tu niespodzianka i przyszły wszystkie babeczki. I jeszcze na dodatek z prezentami na Baby Shower i moje urodzinki:) Nie spodziewałam się tego zupełnie, bo Baby Shower owszem planowałam, ale dopiero na styczeń:) To super wieczór, bo niestety rzadko jest okazja, żeby spotkała się cała nasza szóstka z facetami. Oby więcej takich spotkanek:) Dziękuję za piękne prezenty:)
Kolejny dzień spędzony u cioci. Oczywiście dużo jedzenia, śmiechów, zabawy.
I już po tych wszystkich pięknych chwilach. Dobrze, że zostały uwiecznione na zdjęciach, będzie można w każdej chwili zajrzeć do nich i powspominać. Tyle uśmiechów, miłych słów, tyle czasu z najbliższymi. Oby w kolejnych latach też nam było dane wszystkim razem zasiąść do wigilijnego stołu i przeżywać ten piękny czas.











Brak komentarzy :
Prześlij komentarz