6 rano. Pobudka. Szybkie ubieranie i już nas nie ma. Pierwsze grzybobranie! I to jakie! Czy to juz jesień? Las jeszcze nie pachnie po jesiennemu grzybami. Ale czuć ją w powietrzu. To będzie nasz pierwsza jesień! Jejku, jak się cieszę. Kolejnych tysiąc rzeczy do pokazania Szymciowi!
Grzyby się suszą, jemy śniadanie przygotowane przez babcię. Jeszcze tylko Szymuś na krótką chwilę staje się pogromcą Dragonka i już nas nie ma. Jedziemy do drugich dziadków. Potem do prababci. Szukamy szymusiowego ząbka. Jeszcze go nie widać i nie dźwięczy, gdy używamy do tego celu łyżeczki. Ale czujemy, że to już chwilka i będzie! Czekamy oj czekamy!
Zabawy Szymusiowe. A psik udawane przez dziadka, które wywołuje głośne śmiechy. Całowanie się z Dzidzią w lustrze. Smakowanie kluczy, zegarka taty i wszystkiego, co tylko można wepchnąć do buźki. Wielkie chlapanie podczas kąpieli.
Kolejny intensywny dzień. Wariactwo. My zawsze tak. Ciągle gdzieś. Zawsze gdzie indziej. A może to ten sekret? Żeby wyciskać każdy dzień jak cytrynę?



Myślę, że to właśnie jest ten sekret ;-)
OdpowiedzUsuńMały ma oczy babci Eli, niezaprzeczalnie.. ;-)
Pozdrowienia! ;-)
Pytanie, której babci Eli:) Ale może niech to zostanie tajemnicą, obie wtedy będą dumne:) Pozdrawiamy:)
Usuń