Ostatnie dni zdominowane były przez świętowanie drugich urodzin Szymcia. Pchełeczki moje! Wybaczycie na pewno! Przecież drugie urodziny Waszego brata to nie byle jakie święto! Ale już. Z opóźnieniem, ale jest. O Waszym drugim miesiącu słów kilka. A właściwie o drugim miesiącu i dwóch tygodniach.
6 dni temu. 20 luty. Od tego dnia jest inaczej. Widzicie nas. Uśmiechacie się. Śledzicie wzrokiem. A ja napatrzeć się nie mogę. Nacieszyć. Nadziwić. Że już. Że tak nagle. Że teraz to dopiero pójdzie wszystko z górki.
Rośniecie jak na drożdżach. Co kilka dni kolejne ciuszki lądują w pudelku z napisem 'za małe'. Jeszcze troszkę i to Wasze wcześniactwo będzie tylko wspomnieniem. Patrze tak na to i się wzruszam. Przecież chwilkę temu tonęliście w rozmiarze 44. A teraz coraz więksi. Wczoraj znowu sie zdziwiłam. Że te dresiki. Te na 62 już dobre. I wiem. Na przykładzie Waszego starszego braciszka. Że tego czasu nie da się zatrzymać. Że zanim się obejrzę... Dlatego tak szukam tych chwil. Tych, w których mogę zwolnić. Zatrzymać się Tak popatrzeć na Was po prostu. Tak popodziwiać te małe wielkie kroczki naprzód.
Kubuniu,
Bidulku Ty nasz. Wszystkie dolegliwości wziąłeś na siebie. Przysporzyłeś nam trochę strachu. Tą swoją przepuklinką i innymi dolegliwościami. Niech już idą precz te wszystkie kolki, refluksy czy inne rzeczy, które zakłócają Twój spokojny sen. Niech idą jak najdalej i nie wracają. Już dosyć ich było. Już nie chcemy ich. Niech na Twojej buźce gości tylko spokój. Skrzeczydełko Ty nasze kochane. Nerwusku malutki. Jesteś bardzo wrażliwy na wszelkie bodźce. Byle dotyk, byle stuknięcie a już podskakujesz, zrywasz się, denerwujesz. To Ty musisz być ten pierwszy. O czym nas ciągle informujesz donośnym krzykiem. Tym, obok którego nie można przejść obojętnie. I z reguły dostajesz to , co chcesz. Potrafisz wykorzystać naszą troskę do osiągnięcia swoich celów. Widzisz? Nawet w tym podsumowaniu pojawiasz się jako pierwszy ;)
Mógłbyś Kubuńciu spędzać godziny na rączkach. Uwielbiasz się przytulać i czuć ciepełko. I dajemy Ci to, by wynagrodzić te wszystko, z czym musisz się zmierzać. Uaktywniasz się wieczorem. Gdy jest już spokojniej. Ciszej. Wtedy Twoje oczka z ciekawością rozglądają się dookoła.
Żabko Ty nasza. Przeszczęśliwa jestem, że już coraz lepiej. Coraz spokojniej. Mam nadzieję, że teraz już na Twojej twarzyczce będzie częściej widać spokój i uśmiech.
Grzesiutku,
tak Cię nazwała jedna z Cioć na noworodkowym. Pasuje do Ciebie jak ulał. Wszystkie krzyki Twojego brata nie robią na Tobie żadnego wrażenia. Znosisz je, nie okazując żadnego zniecierpliwienia. Jesteś taki pogodny. Rzadko płaczesz. Tylko wtedy, kiedy naprawdę musisz. Śmiejemy się, że ten Twój płacz brzmi tak, jakbyś przepraszał nas, że to robisz. Już na pierwszy rzut oka widać, że zdrowy z Ciebie chłopczyk. Ulubiona pozycja to ta z rączkami wyciągniętymi do góry. Uwielbiam ją!
Cierpliwość to Twoje drugie imię. Prawdziwy anioł z Ciebie. Zawsze czekasz spokojnie na swoją kolej. Aż mnie często dręczą wyrzuty sumienia z tego powodu. Że zawsze później. Że zawsze każę Ci czekać. Że na tych rączkach mniej. Rzadziej. Próbuję Ci to wynagrodzić, wtedy gdy Twój braciszek śpi.
Świdrujesz tym swoim spojrzeniem Grzesiaczku. Te Twoje przeszywające na wylot oczy. Od kilku dni wpatrujesz się nimi tak we mnie i inne osoby. Interesuje Cię balonowa karuzela, czarno-biała panda i wszystko, co tylko znajduje się w polu widzenia.
Oboje uwielbiacie kąpiele. Ale woda musi być ciepła. Bardzo ciepła. No bo przecież co to za przyjemność w zimniej? Powiew powietrza na spacerach sprawia, że śpicie jak prawdziwe aniołki. Za Wami już wiele podróży autem. Odwiedziliście Dziadków i Ciocię.Tak wiele pierwszych razów. Kto by pomyślał, że jeszcze jedenaście tygodni temu pływaliście w brzuszku a ja zastanawiałam się, kiedy Was poznam?




























Śliczności moje:-)
OdpowiedzUsuńŚliczne chłopaki,rosną jak na drożdżach:)
OdpowiedzUsuńŚliczne maluszki , okruszki ale wkrótce to się zmieni i wyrosną na przystojnych facetów.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń