Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


Marchewka-podejście pierwsze.












Niejako zachęcona przez dwie "czarownice" dałam dziś Szymciowi pierwszą marchewkę do spróbowania. Jego reakcja była bezcenna. Najpierw wielkie zdziwienie- co to jest? A potem widać było, że posmakowało. Jestem trochę smutna, że nie było przy tym Tatusia. Chciałam, by też mógł obserwować swojego Synka smakującego coś innego niż mleczko. 
Poza tym uważam, że cztery miesiące to troszkę za wcześnie dla Szymusia, by już próbował nowych rzeczy. No i w ostateczności postanowiłam, że Szymcio zacznie dostawać marchewkę dopiero za 3 tygodnie, kiedy to wrócimy z urlopu. A więc czeka nas marchewkowe drugie podejście:) Wtedy mam nadzieję uchwycić tę bezcenną minę na zdjęciach:)


Autor: Aneta o 21:00
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

8 komentarzy :

  1. Anonimowy11 czerwca 2014 21:29

    Ja naszej Małej też zaczęłam dawać ok. 5 miesiąca, nie wiem jakoś chciałam poczekać. Teraz zaczynamy wprowadzać gluten, trzymaj kciuki!

    Szymcio zdziwiony, ale co się dziwić, skoro przez tyle czasu mleko i mleko :)

    Buziaki od nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta11 czerwca 2014 22:14

      :) Trzymam, trzymam. Ja właśnie chcę poczekać z glutenem do 5 miesiąca. I wtedy dawać go pod postacią kaszki manny, dodawanej do mojego mleka.

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    2. Anonimowy12 czerwca 2014 10:20

      Ja zamierzam wprowadzić w 6 miesiącu. Najpierw chyba dodam do zupek, potem do mleczka.
      W ogóle jestem ostrożna jeżeli chodzi o brzuszek Julitki. Przecież to wszystko jest jeszcze niedojrzałe. Jak widzę moje koleżanki, które dzień po 4 miesiącu wpychają w dzieci cały ogród i sad owocowy to mi się słabo robi. Ja wolę spokojniej i dokładniej, żeby w razie alergii umieć wyłapać szkodnika.
      A Ty sama gotujesz czy dania ze słoiczka zamierzasz podawać? Ja raz dałam marchewkę ze słoika, potem już gotowałam sama i koniec dziecko nie zamierza przestawiać się na słoiki :)
      Udanego urlopu Wam życzę, można wiedzieć gdzie się wybieracie? Ja myślę, gdzie z takim maluchem pojechać i przeraża mnie ten cały majdan do spakowania :)

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    3. Aneta12 czerwca 2014 10:42

      Dlatego też na razie postanowiłam wstrzymać się z rozszerzaniem diety. Przyjdzie na to czas. Według zaleceń przy karmieniu mm, powinno się rozszerzać dietę po 4 miesiącu, przy karmieniu piersią po 6. Jako, że Szymek jest karmiony sposobem mieszanym, postanowiłam wprowadzać mu dodatkowe rzeczy po 5 miesiącu. I zamierzam sama gotować. Słoiczki tylko okazjonalnie, gdy nie będzie możliwości ugotowania.
      Urlop dopiero od 23 czerwca:) A wybieramy się nad morze do Rewala. Sprawdzone miejsce. Niejednokrotnie tam byliśmy, więc wiemy, czego się spodziewać. No i co dla nas najważniejsze, jest tam przychodnia i apteka. No i też jesteśmy przerażeni jak się zabierzemy z tym wszystkim:)

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    4. Anonimowy12 czerwca 2014 11:00

      Moja Mała też jest karmiona mieszanie :)
      Oj to już niedługo :) U nas pewnie z racji odległości też się skończy nad morzem - mieszkamy w pobliżu Trójmiasta :) A przychodnia + apteka teraz na wagę złota jak jest Szymuś. Lepiej dmuchać na zimne.

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    5. Aneta12 czerwca 2014 11:09

      To zazdroszczę:) W Trójmieście byłam na chwilkę, a marzy mi się powolne zwiedzanie:) Może kiedyś się uda wybrać:)

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    6. Odpowiedz
  2. Extrawertycznie11 czerwca 2014 21:29

    Dziewczyny, uspokójcie się już z tymi marchewkami i zupkami, bo ja panikuję przed rozszerzaniem diety - może dlatego, że nie mam przy sobie żadnej "czarownicy", która mi podpowie, co i jak i... KIEDY!!!
    A Szymuś jak zawsze słodki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta11 czerwca 2014 22:15

      Myślę, że najlepszym doradcą jest Twoja własna intuicja. Ale dobrze jest mieć kolo siebie takie "czarownice". Hehe:)

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    2. Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ▼  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ▼  czerwca ( 10 )
      • O jednym z najpiękniejszych dni
      • O małym raju
      • Moje mleko
      • Marchewka-podejście pierwsze.
      • Zmiany, zmiany...
      • 4!
      • Na działce
      • Lumpeksowe love /2
      • Miłość od pierwszego wejrzenia
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.