Mój Okruszek zmienia się. Codziennie. Chociaż jeszcze przez parę miesięcy niemowlę, to dla mnie to już chłopczyk. Malutki, ciekawy świata chłopczyk. A na twarzy mojego chłopczyka najczęściej gości uśmiech. Choć nadal bezzębny to nadal najcudowniejszy. To właśnie on sprawia, że nawet najczarniejszy dzień staje się kolorowy. A uśmiechowi temu najczęściej towarzyszą okrzyki. Radości. Na widok mamy lub taty podchodzących z rana do łóżeczka. Na widok znajomych ukochanych twarzy. Te pojawiające się dzięki zabawom. W czasie gilgotania. Przy witaniu sie z chlopczykiem w lustrze. I te, gdy się przedrzeźniamy.
Opanowane do perfekcji przewroty z pleców na brzuszek i z powrotem zapoczątkowały nowy etap. Etap turlania. Ucieczkom z kocyka rozłożonego na podłodze nie ma końca. Wystarczy parę chwil a Szymcio jest juz na drugim końcu pokoju. I coraz więcej rzeczy potrafi przy tym dosięgnąć.
I jaki jest mądruchny. Od razu załapał o co chodzi z kubkiem niekapkiem. Bez problemu z niego pije. Równie chętnie je rożne owoce przez specjalną siateczkę.
A jaki z Szymcia informatyk. Umie przestawić ekran do góry nogami. No przez ponad godzinę kombinowalam jak to naprawić. I tyle prosiłam. Ale Szymcio nie zdradza swoich magicznych sztuczek.
Poznaje wciąż nowe smaki. Do owoców dołączyły malinki, morele, śliwki, gruszki i banany. Do warzyw seler i brokuły. Nie mogę sie nadziwić. Bo nie było do tej pory czegoś, czego by nie zjadł. Wszystko smakuje naszemu małemu Łakomczuszkowi.
Zachwyca mnie. Niezmiennie. A bycie Jego mamą to jedna z najcudowniejszych ról w moim życiu.

Cudowny chłopczyk. Kocham go najmocniej na świecie:-)
OdpowiedzUsuń