Co za dzień! Zaczął sie niespodzianką. Szymcio nauczył się przewrotu z brzuszka na plecki. No i zaczęły się ucieczki z maty:) Jak tatuś wróci, to nie uwierzy. Na szczęście są zdjęcia. Dużo ich robię. Bardzo dużo. Ale właśnie dla takich momentów myślę, że warto. Lubię do nich wracać.
Tęsknimy za Ślubnym/Tatusiem, ale miło spędzamy czas. Szkoda nie wykorzystać tych ciepłych wrześniowych dni. Łapiemy więc każdy promyk słońca. Bo przecież jutro już może być pochmurno. Dzisiaj wycieczka. Nie byle jaka. Do ogrodu botanicznego. Pięknie tam. Jaka szkoda, że aparatowa bateria zachciała odpocząć! Nie szkodzi. Wybierzemy się tam kolejny raz. Z Tatusiem.











Brak komentarzy :
Prześlij komentarz