To już 11 miesięcy. A dla mnie to jak jeden dzień.. Jeszcze trochę i będzie rok. Roczek. Niewiarygodne! Przygotowania w toku. Ale nie o tym dzisiaj.
Postępy w rozwoju Szymcia niezmiennie mnie zachwycają. Mogłabym o nich wciąż mówić i mówić, pisać i pisać. Niesamowite, ile umiejętności przyswaja w tak krótkim czasie. Lada dzień i zacznie chodzić samodzielnie. Na razie doskonali tę umiejętność domagając się ciągłego prowadzania za jedną już rączkę oraz nieustannie przesuwając się wzdłuż mebli. Lecz gdy tylko chce się szybko znaleźć w konkretnym miejscu, siada i zasuwa raczkując. Myk i już jest tam, gdzie chce.
A najbardziej lubi być w kuchni. Gdy tylko widzi mnie krzątająca się tam nie odpuści. Przybiega i ciągle domaga się jedzonka wołając ciągle mniam mniam mniam mniam. Moglibyście go poczęstować wszystkim. Wszystko zje z wielkim apetytem. W każdej ilości. Zawsze. No ale przecież trzeba skądś czerpać energię. A Szymcia przepełnia niespożyta energia. Jest wszędzie, interesuje się wszystkim. Dopiero co zdał na szóstkę egzamin na operatora odkurzacza a już szykuje się do następnego- operatora pralki. Obserwuje i w mig pojmuje co do czego. Mądruchny mój!
Jest jak papużka. Chętnie naśladuje gesty a zwłaszcza miny. Udawanie kaszelku i pociąganie noskiem to jego ulubione. Coraz więcej mówi. W jego repertuarze pojawiło się świadome bam, gdy coś spadnie oraz nie, nie, nie, gdy się złości. A złościć się potrafi. Jak i krzyczeć, gdy coś się nie podoba. Nie da sobie w kaszę dmuchać. Niech wszyscy widzą, że charakterek swój ma!
Uwielbia muzykę i zwierzęta też. Nie przejdzie koło nich obojętnie. Koty babci cierpliwie znoszą dotykanie i ciąganie za ogon.


Cudny Szymo! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję i tulę:)
Usuń