Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


Mała przylepka















Wychodzę z pokoju. Słyszę jak małe rączki i kolanka przesuwają się szybko po podłodze. Raz dwa raz dwa. To Chłopczyk mój biegnie sprawdzić, gdzie jestem. Ciekawie zagląda, siada i bawi się spokojnie dalej.
Wychodzę do toalety, zamykam za sobą drzwi. Słyszę mamamama i znowu te cudne odgłosy raczkowania. Wspina się po drzwiach i stoi przy nich. Czeka popłakując aż wyjdę. Przytula się i już wszystko dobrze.
Jesteśmy w nowym miejscu. Bawi się grzecznie. Ale kątem oka obserwuje, czy ja jestem obok. Przychodzimy w odwiedziny. Ktoś, kogo długo nie widział bierze na ręce. Odwraca głowę, wyciąga te swoje maleńkie rączki w moją stronę. To na moich rękach chce się znaleźć. Przytula się do mnie tak mocno. Tak, żeby każdy widział, że to tu mu jest najlepiej.
Niesamowite. Niewiarygodne. Może mieć wszystko koło siebie. Ale, gdy zniknę to wszystkie te rzeczy są bez znaczenia. Przy mnie czuje się bezpieczny. Potrzebuje mnie. Potrzebuje mojej obecności. Mojej bliskości. Taki malutki. A tak mocno ze mną związany. 




Autor: Aneta o 21:33
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

3 komentarze :

  1. Dzianinowe Studio19 stycznia 2015 07:28

    Oj- niestety to prawda. Sprawdziłam na sobie:-) Babcia jest kochana, można się z nią fajnie bawić, ale tylko pod warunkiem, że w zasięgo wzroku jest ta najważniejsza osoba- Mama:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
  2. Anonimowy19 stycznia 2015 16:45

    U nas jest identycznie, wszędzie dobrze, ale obok musi być mama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
  3. Gabidrut20 stycznia 2015 12:26

    Piękne to jest, szkoda,że dzieci tak szybko rosną. Dobrze,że miłość zostaje dalej...Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ▼  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ▼  stycznia ( 12 )
      • O 'wesołym' chorowaniu
      • Uwierzycie? Rok temu jeszcze pływał sobie w brzus...
      • Migawki z zimy /cd.
      • Migawki z zimy
      • Migawki z życia / 16
      • Babcie, babciunie, dziadki, dziadziusie...
      • O szymusiowym spacerkowaniu
      • Mała przylepka
      • O wyjściu na basen
      • Migawki z życia / 13
      • 11!
      • O pożegnaniu starego roku
  • ►  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.