Szymonku, wczoraj chyba domyślałeś się, że pójdziemy na basen. Usypiałam Cię cztery razy. Za każdym razem, gdy odkładałam do łóżeczka, budziłeś się i wstawałeś. Skakałeś trzymając się za szczebelki i śmiałeś. W końcu udało się zasnąć. Z rana wstałam, spakowałam wszystko i czekaliśmy aż Tatuś wróci z pracy. Wrócił. Jeszcze tylko musiał coś załatwić i wyruszyliśmy. Zabraliśmy Twoje ulubione kółko. Przyjechaliśmy. Przebrałam Cię w tego cudnego wodnego pampersika i poszliśmy kąpu kąpu. Pobrodziliśmy trochę w baseniku dla dzieci. Podszedłeś do fontanny. Napiłeś się wody. Przywitałeś ze smokiem. Z którego paszczy leci woda. Ale co to dla Ciebie! Przecież to dobre dla dzidziusiów. Poszliśmy więc na głęboką wodę. Tam to dopiero można się bawić! Jaki zachwyt! Pisk! Machanie rączkami i chlapanie! Mój Ty Pływaku! Woda i Ty, Ty i woda. Duet doskonały. Twoja radość jest taka zaraźliwa. Dziękuję Ci Szymciu!
Świetna zabawa, a Szymek widać, że czuje się jak ryba w wodzie :)
OdpowiedzUsuń