Szymcio zaliczył pierwsze zawody kolarskie. Z numerem startowym 90, po odliczeniu przez Pana sędziego trzy, dwa, jeden, start, pokonał na swoim rowerku biegowym wymagany dystans. Został zwycięzcą i zdobywcą pucharu. Pucharu, który otrzymał stojąc na najważniejszym miejscu podium. W moich wspomnieniach na zawsze już zostanie szymusiowy nieśmiały uśmiech. Ten, gdy Szymcio zorientował się, że wszystkie oklaski są właśnie dla niego. Mojego malutkiego, najmłodszego w historii Mistrza.
Gratulacje Mój Mistrzu. Babcia jest bardzo dumna:-)
OdpowiedzUsuńWspaniałe trofeum!!! Gratuluję!
OdpowiedzUsuńDziękujemy:)
UsuńGratulacje :)
OdpowiedzUsuń:) Dziękujemy:)
UsuńNie mogłam nie zajrzeć - gratuluję!
OdpowiedzUsuńBabcia Szymusia chwaliła się na swoim blogu osiągnięciami wnusia - wcale się nie dziwię, taka mała kruszynka dała radę!
Serdecznie pozdrawiam:))
Dziękujemy:) Szymuś już nie jest taką Kruszynką:)
Usuń