Ugotowałam ogórkową. Upiekłam bułki. Zrobiłam galaretkę z owocami. Odwiedziłam z Szymciem Dziadka Sławka. Zjadłam pyszny obiad u Prababci/Babci. Spotkałam się z koleżanką. Ślubny przyniósł bez i konwalie. Zapachniało. Były zabawy balkonowe i trenowanie jazdy rowerkiem. I trzeciomajowy nieproszony gość też był. Szymusiowa gorączka. Wysoka. Powyżej 39 stopni. Próby jej zbicia zakończone sukcesem dopiero wieczorem. Mimo pieknej pogody musielismy zostać w domu. Tak spędziliśmy majowy długi weekend. To, co dobre zapamiętamy. Resztę sobie odbijemy niedługo.









Piękne zdjęcia, ale już choroba nie :( Mam nadzieję, że Szymcio czuje się już lepiej :) Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńSzymcio już znowu gotowy do rojberkowania:) Dziękujemy:)
OdpowiedzUsuń