Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


O naszym wyjeździe


Oj, ale ja nie chciałam jechać na tę wycieczkę. Marudziłam. Kombinowałam. Wszystko bym zrobiła, by nie musieć tam jechać. By nie zostawić mojego malutkiego Synka na noc. No i...
Pojechaliśmy. I było wspaniale. Dwa dni górskich wędrówek. 19 i 14 km. Noc w schronisku. Bułki i ta zwykła woda. Zapomniałam już, że tam na szlaku orzeźwia najlepiej. Satysfakcja, bo kondycja okazała się być nienajgorsza. I spojrzenie innym wzrokiem na Ślubnego. Bo przecież tak świetnie sobie radzi w roli przewodnika. I orientuje w tej dla mnie nieczytelnej mapie. I taki uśmiechnięty i weselszy niż ostatnio. Teraz wiem, że potrzebny jest czasem taki wyjazd. Że potrzebny był nam. Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo. Wyjazd, gdy beztrosko można myśleć o sobie. Odpocząć od trosk związanych z byciem rodzicem. Od odpowiedzialności za tego małego Człowieka. Która chociaż cudowna, to czasem przecież daje w kość. I chociaż myśli moje krążyły wciąż wokół tego co On robi. Czy jest smutny. Czy się boi. Czy tęskni. Czy będzie spał spokojnie. To wróciłam szczęśliwa.  I już myślę o następnym naszym takim wyjeździe. Tym razem w dwójkę. Nie wiem kiedy i dokąd. Ale wiem, że musimy czasem wyjechać jako Mąż i Żona.
A Szymonek? Poradził sobie doskonale. Wszystkie moje obawy okazały się być na wyrost. Wspaniale spędził czas z babciami i dziadkiem. I nawet przywitął nam uśmiechem od ucha do ucha.












Autor: Aneta o 22:34
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ▼  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ▼  maja ( 9 )
      • Mama-czyli ja / 2
      • O naszym wyjeździe
      • Zdjęcie 15/52
      • Po miesiącu od powrotu
      • Migawki z życia /28
      • O moim małym Mistrzu
      • O smaku, na który czekam całą zimę
      • U Szymusia na talerzu / 3
      • Migawki z majówki
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ►  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.