Minki Szymcia, kiedy próbuje nowych rzeczy są cudowne. Uwielbiam go wtedy obserwować. A, że sobota była dniem paru kulinarnych nowości, to miałam ku temu świetną okazję.
W tym tygodniu zrobiłam hummus. Pierwszy raz. Jeśli mam być szczera, to mi nie posmakował. Za to Szymciowi bardzo. Do tego stopnia, że zdejmował go paluszkiem z bułeczki i ochoczo zjadał.
Bardzo się staram, by Szymcio codziennie zjadał porcję kaszy.. Jeśli nie jako śniadanie albo dodatek do dania głównego, to chociaż do zupy. I tak w tym tygodniu też się stało. Szymusiową ogórkową zagęściła, podobno zdrowsza od prażonej, kasza gryczana biała.
Na obiad kolejna nowość. Frytki z marchwi. Obtoczone w kaszce kukurydzianej. Mocno żałuję, że wcześniej nie wpadłam na taki pomysł. Były pyszne. I wiem, że często będą gościć na naszym stole.
Porządki w szafkach kuchennych i znalezienie olbrzymiej ilości galaretek zainspirowały do zrobienia deseru. Pysznego, prostego deseru.. Galaretka, maliny, jogurt i biszkopt. I mamy coś, co Szymusie lubią najbardziej.
W tym tygodniu pojawiła się też kolejna nowość. Szymcio załapał, jak się pije z bidonu. Dostał go już jakiś czas temu. Jako uzupełnienie całej jeżykowej zastawy. Lecz na początku nie bardzo wiedział, jak z niego korzystać. W tym tygodniu ponowiłam próbę. I jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy Szymcio wziął bidon w rączki i napił się. Tak, jakby robił to od zawsze.. Kolejny raz się sprawdza powiedzenie, że na wszystko przychodzi czas. Teraz Szymcio nie rozstaje się ze swoim bidonem. Co sprawiło, że zwiększyło się dzienne spożycie wody.







Jak miło popatrzeć jak taki maluch zjada z apetytem warzywa ,często mamy mają z tym problem.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJak miło popatrzeć jak taki maluch zjada z apetytem warzywa ,często mamy mają z tym problem.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń