Ja w szpitalu sama na sali. Pchełki piętro niżej na noworodkowym. Szymuś u Dziadków. Ślubny na służbie.
To miały być smutne Święta...
Druga wersja nie była też zbyt optymistyczna. Wyjdziemy ze szpitala dzień wcześniej. W domu sami. Nic nieprzygotowane.Żadnej świątecznej potrawy. Zakaz wychodzenia, bo Dziubeczki takie delikatne jeszcze.
To miały być smutne Święta...
Druga wersja nie była też zbyt optymistyczna. Wyjdziemy ze szpitala dzień wcześniej. W domu sami. Nic nieprzygotowane.Żadnej świątecznej potrawy. Zakaz wychodzenia, bo Dziubeczki takie delikatne jeszcze.
To miały być smutne Święta... Miały.
A były jedne z najpiękniejszych. Bo oni mnie nie zawiedli. Bo przyjechali z rana. Stwierdzili, że skoro my nie możemy wychodzić, to Wigilia będzie u nas. Bo pomogli przygotować całe mieszkanie. Bo przywieźli świąteczne potrawy. Bo jechali z daleka by nam zaopatrzyć lodówkę. To były cudowne Święta. Bo przypomniały to, co najważniejsze. Że cudowna ta moja Rodzina. I że nie tylko na zdjęciu. Że tak naprawdę. Zawsze można na nich liczyć. To były cudowne święta. Bo siedziałam przy stole a obok Oni. I nawet Ślubny w Wigilię mógł wpaść na chwilkę.
To były wspaniałe Święta. Nasze pierwsze w piątkę.
















To były cudowne i wyjatkowe świeta dla nas wszystkich:-)
OdpowiedzUsuń