Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


Obawy

Czy już przez resztę życia strach będzie moim towarzyszem? Strach o tą malutką część mnie? Drżę, na każdy najmniejszy objaw, że z moim Maleństwem jest coś nie tak. Drżę, gdy za dużo śpi, gdy za mało je, gdy zbyt często kicha, gdy zbyt długo  płacze. Czy to kiedyś minie? Czy to jest nieodzownie wpisane w bycie mamą i trzeba nauczyć się z tym żyć?


Autor: Aneta o 10:25
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

4 komentarze :

  1. Unknown3 marca 2014 12:20

    Tak już chyba będzie... Ja jeszcze z M. po wewnętrznej stronie brzucha, a też się o wszystko martwię - kiedy się nie rusza (czy na pewno wszystko ok?), czy rusza się za bardzo (czy nie owinie się pępowiną), czy nie jest za mała/za duża/za (wstawić dowolny przymiotnik), czy wszystko ok, czy wszystko ok będzie podczas porodu, czy wszystko ok po porodzie, jak ja się zajmę pępkiem, czy będę ją mogła karmić, czy, czy, czy.... I milion lęków. One chyba nie przechodzą! Zdjęcie piękne, a po Twojej ciąży ani śladu (poza Szymciem oczywiście, ale w sensie ani śladu że w ciąży byłaś niet - brzuch <3)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta3 marca 2014 17:42

      Dziwne jest to uczucie:) Dziękuję za miłe słowa i trzymam za Ciebie kciuki, bo to już niedługo:) Po moim przykładzie- nie znasz dnia ani godziny:) Heh

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    2. Odpowiedz
  2. Dzianinowe Studio3 marca 2014 12:40

    Strach jest nieodłącznym towarzyszem wszystkich mam- nawet tych, których dzieci już dorosły. Przecudne zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta3 marca 2014 17:42

      Teraz wiem, jak to jest...

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    2. Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ▼  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ▼  marca ( 11 )
      • Nowa umiejętność:)
      • U lekarza/ part 2
      • W poszukiwaniu wiosny
      • Przemyślenia...
      • Uwielbiam być mamą. Szymusiową mamą.
      • Dawno nas nie było. Tyle się dzieje. Tyle odwiedz...
      • Dzisiaj Szymusiowa wizyta u okulisty, która rozpoc...
      • 1!
      • 2,8 kg szczęścia
      • Obawy
      • 3 tygodnie
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.