Gdyby ktoś mi powiedział, że czas może tak pędzić, to nie uwierzyłabym. A jednak. Pędzi. W szalonym tempie. Przecież rok temu piekłam pierniczki ze sporym brzuszkiem. A dziś dziesięciomiesięczna zawartość tego brzuszka wspina mi się po nodze i domaga ciągłej uwagi. Uwierzycie, że za dwa miesiące będę już pisać o Szymciu roczniaku?
Miesiąc zmian. Najpierw samodzielne siadanie. Zapoczątkowane w dniu niepodległości. I raczkowanie. Które myślalam, że Szymuś sobie już odpuści. A jednak nie. Niespodziewanie zaczął raczkować. Ot tak. Po prostu. Jak gdyby nigdy nic. Uwielbiam te dźwięki. Jedna noga, druga noga. Jedna ręka, druga ręka. Zwiedza świat w nowy sposób. Na kolanach i na łokciach. By za chwilę szybciutko podejść do mnie i wstać, wspinając się o moją nogę. No właśnie- wstać. To kolejna nowa umiejętność. Imponuje mi szymusiowa chęć do nieustannego rozwoju. Jego odwaga. To, że tak pewnie staje przy wszystkich meblach. Przesuwa się wzdłuż nich i choć zdarzają się upadki, to otrzepuje się i próbuje dalej. Każdy dorosły powinien brać z niego przykład.
Doczekałam się słowa mama. Woła mnie. Najczęściej wtedy, gdy mu źle. Gdy coś mu nie wyszło. Gdy potrzebuje być przytulony. Mamamamammama. Słyszę wtedy te najpiękniejsze słowa.
Szymcio stał się przytulaskiem. Lubi być przytulany. Bardzo lubi. Najwspanialsze są te chwile przed zaśnięciem. Szymcio lezy na moich rękach mocno wtulając się. Dotyka mnie po całej twarzy swoimi malutkimi rączkami. Wkłada je do mojej buzi. Głośno się śmieje, gdy udaję, że je gryzę. By po chwili, po paru dosłowinie sekundach zamknąć swoje oczka i odpłynąć w spokojny sen.
Jedzenie niezmiennie jest przyjemnością. Szymuś jeść uwielbia. Nie odpuści, kiedy widzi, że ktoś coś przy nim je. Musi zostać poczęstowany. Koniecznie tym samym. A największym rarytasem są okruszki ciasteczek znalezione na podłodze. Szymcio nie odpuści żadnemu. Wcina je, jak i wszystko inne powtarzając nieustannie mniam mniam mniam.
Bardzo też jestem szczęśliwa, że Szymcio lubi książki. Wyciąga je ze swojego magicznego pudełka i przegląda z zaciekawieniem. Bardzo lubi, gdy się mu pokazuje różne obrazki i opowiada.

To prawda, życie przed dzieckiem różni się diametralnie, ale nie zamieniłabym się znowu na nie! :) Buziaki dla Szymcia :)
OdpowiedzUsuń