Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


O moich urodzinach


Dziś nie tylko żegnam stary rok. Jest coś jeszcze. Dziś mam urodziny. Nie byle jakie urodziny. Okrągłe. Trzydzieste. Czy to dużo czy mało? Dla każdego inaczej. Kiedyś bałam się tej liczby. Trójka z przodu przerażała. A dziś? Strach minął. Dobrze mi tu. Tu, gdzie jestem. I z tym jaka jestem też.






A jaka jest trzydziestoletnia Aneta? Ciężko samemu o sobie pisać. Bardzo ciężko. Ale spróbuję. Lubię ład wokół siebie. Kiedy wszystko jest uporządkowane, poukładane. Tylko wtedy mogę odpocząć. Bałagan wokół mnie równa się bałaganowi w mojej głowie. A tego nie lubię. Strasznie. Tak więc sprzątam. Często. Ślubny uważa, że zbyt często. No cóż. Nic na to nie poradzę. Wszystko w moim domu musi być poukładane. Książki też. Od największej do najmniejszej. Równo w rządku. Pamiętam takie sytuacje jeszcze z czasów szkolnych. Gdy w moim zeszycie pojawiło się jakieś skreślenie, błąd, krzywa linia, to zeszyt był przepisywany. W całości. Musiało być wszystko idealnie. I tak jest wciąż. Jestem estetką. Lubię jak jest pięknie. Gdy jedzenie jest ładnie podane, łóżko zaścielone a w wazonie świeże kwiaty.  Cieszy mnie woda podana z cytryną i miętą w szklance ze słomką. Tak samo, jak ładnie zapakowany prezent. Lubię piec. To jest chyba ta dziedzina, w której mogę się wyżyć artystycznie. Innych uzdolnień niestety brak.
Jestem punktualna. Nie spóźniam się. Nie lubię tego. Wolę być zbyt wcześnie, niż za późno. I zorganizowana tez jestem. Pamiętam o wszystkim, co ważne. O tych mniej ważnych rzeczach zdarza mi się zapominać. Nie mam np. pamięci do dat. Wstyd się przyznać, ale często nie pamiętam o urodzinach i imieninach. Na szczęście jest kalendarz. I mama, która robi w nim stosowne zapisy. jest coś jeszcze. Telefon. Który może dla mnie praktycznie nie istnieć.  Jestem znana z tego, że często nie oddzwaniam i nie odpisuję na smsy. Po prostu często telefon jest w innym miejscu, niż ja a potem zawsze mi to gdzieś umyka. Tak samo jak oddawanie książek do biblioteki na czas. Zawsze muszę płacić karę.














Mam dużo kompleksów. Czasem mam wrażenie, że jestem jednym wielkim chodzącym kompleksem. Gdyby ktoś kazał zgłosić się osobie o niskiej samoocenie to pierwsza podniosłabym rękę. Chociaż nie. Podniosłabym ją tak, żeby nikt nie widział. Nie lubię być w centrum uwagi. Nie lubię, gdy wszyscy na mnie patrzą. Często nie wierzę w siebie. W swoje możliwości. Często mi się wydaje, że tego nie umiem, że to mi się nie uda. Że ktoś będzie lepszy. Nie lubię patrzeć w lustro. Tak mam. Chociaż ostatnio zastanawiam się dlaczego? Nawet jeśli nie mam figury i wyglądu modelki, to przecież nie to jest najważniejsze. Mam inne zalety. Dużo zalet.

Jestem szczęśliwą kobietą. I cierpliwą mamą. Co jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Bo jak to? Ja? Pierwszy nerwus w całej rodzinie ma tyle cierpliwości? Mam. I jestem z tego dumna. Nie krzyczę. Mówię spokojnym tonem. Często przytulam, całuję, bawię się. Tworzymy z Szymciem dobrą drużynę. I żoną chyba też jestem dobrą. Chociaż czasem zbyt krzykliwą. I kłócącą się o nieistotne rzeczy z Mężem. Wiem. Ale się staram. Małżeństwo to ciężka praca.
No i w pracy też chyba nieźle mi idzie. Skoro uczniowie nawet po zakończeniu szkoły chętnie mnie odwiedzają i spotkani na ulicy zagadują... To chyba fajna ze mnie osoba.

Dzisiaj. W dniu swoich trzydziestych urodzin. Czuję się szczęśliwa. Wciąż marzę. I wciąż spełniam swoje marzenia. Tyle rzeczy chciałabym jeszcze osiągnąć. Tyle zrobić.













A życzenia? Pewnie, że jej mam. Chciałabym zawsze czuć się tak spełniona, jak teraz. W każdej ze swoich ról. W roli żony, mamy, ale przede wszystkim kobiety. 

Autor: Aneta o 15:07
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

3 komentarze :

  1. Unknown12 stycznia 2015 20:26

    Wszystkiego najpiękniejszego :) I zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta14 stycznia 2015 09:07

      Dziękuję Asiu:) Masz rację, zdrowie jest najważniejsze.

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    2. Odpowiedz
  2. Dzianinowe Studio13 stycznia 2015 12:31

    I taką kocham Cię najbardziej córeczko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ▼  2014 ( 150 )
    • ▼  grudnia ( 15 )
      • O moich urodzinach
      • O 12 ulubionych zdjęciach 2014 roku
      • O naszych świętach w kilkunastu kadrach
      • Wesołych Świąt!
      • Migawki z życia. Przedświąteczne
      • O moim sposobie na świąteczne upominki
      • O 10 miesiącach i siedmiu dniach
      • <!--more-->Najwspanialszy w...
      • Migawki z życia /11
      • Moje przemyślenia / 5
      • O wizycie Świętego
      • O ważnym gościu
      • O tegorocznym pierniczeniu
      • O świątecznej atmosferze
      • O zimowej garderobie Szymcia
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.