Jeśli chodzi o prezenty, to najbardziej lubię je dawać. Mamy w rodzinie taką tradycję, że każdy losuję jedną osobę, którą obdaruje prezentem. Myślę, że to dobre rozwiązanie. Ale ja i tak lubię każdemu dać jakiś drobiazg. To przecież bardzo miłe. Znakomicie nadaja sie do tego pierniczki. Malutkie paczuszki z tymi korzennymi ciasteczkami są doskonałym prezentem. Co roku pakuję je inaczej. Opakowanie jest przecież bardzo ważne. Zgodzicie się ze mną? To ono jest tym, co widzimy najpierw. Musi więc być piękne. Rok temu na którymś z blogów znalazłam recenzje książki Belle Blanc. Na jednym ze zdjęć książki zobaczyłam pomysł na piękne opakowanie. W tamtym roku było zbyt późno, by go zrealizować. Schowałam więc pomysł w głowie, by w listopadzie sobie o nim przypomnieć. Zabrałam się za kompletowanie potrzebnych rzeczy. Niewiele ich trzeba. Największym problemem okazało się zdobycie biało-czerwonego sznurka. Nigdzie nie mogłam go dostać. W końcu, jak zawsze w takich przypadkach, pomocny okazał się być internetowy sklep. W programie graficznym stworzyłam etykiety. Wydrukowałam je na papierze samoprzylepnym. A gdy wszystko było gotowe zaczęłam realizować pomysł sprzed roku. Udało się. Bardzo mi się podoba końcowy efekt.
O moim sposobie na świąteczne upominki
Jeśli chodzi o prezenty, to najbardziej lubię je dawać. Mamy w rodzinie taką tradycję, że każdy losuję jedną osobę, którą obdaruje prezentem. Myślę, że to dobre rozwiązanie. Ale ja i tak lubię każdemu dać jakiś drobiazg. To przecież bardzo miłe. Znakomicie nadaja sie do tego pierniczki. Malutkie paczuszki z tymi korzennymi ciasteczkami są doskonałym prezentem. Co roku pakuję je inaczej. Opakowanie jest przecież bardzo ważne. Zgodzicie się ze mną? To ono jest tym, co widzimy najpierw. Musi więc być piękne. Rok temu na którymś z blogów znalazłam recenzje książki Belle Blanc. Na jednym ze zdjęć książki zobaczyłam pomysł na piękne opakowanie. W tamtym roku było zbyt późno, by go zrealizować. Schowałam więc pomysł w głowie, by w listopadzie sobie o nim przypomnieć. Zabrałam się za kompletowanie potrzebnych rzeczy. Niewiele ich trzeba. Największym problemem okazało się zdobycie biało-czerwonego sznurka. Nigdzie nie mogłam go dostać. W końcu, jak zawsze w takich przypadkach, pomocny okazał się być internetowy sklep. W programie graficznym stworzyłam etykiety. Wydrukowałam je na papierze samoprzylepnym. A gdy wszystko było gotowe zaczęłam realizować pomysł sprzed roku. Udało się. Bardzo mi się podoba końcowy efekt.
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz