Szymcio obudził się o 7:00. Przytulił i dał buziaka. Idealne przywitanie wiosny! Za oknem słońce. Jemy śniadanie i idziemy z niego korzystać. Początki wiosny. Tak podobnie, jak w zeszłym roku. A równocześnie tak inaczej. Pamiętam, jak spacerowałam wtedy z Szymciem w gondoli. O tak. Przesypiał cały spacer. Nieświadomy tego piękna dookoła. Ta wiosna będzie inna. Jest inna. Ta wiosna pachnie tymi plackami jaglanymi jedzonymi wspólnie przy stole. Świeżo upieczonym chlebem i hiacyntami. Ta wiosna ma kolor narcyzów i cytrynowego ciasta. I rozbrzmiewa najpiękniej. Głośnym śmiechem Szymcia. Pokazującego paluszkiem i wołającego 'kokek". Nie ważne czy to na kotka, pieska czy ptaszka. Odwiedzającego po raz pierwszy piaskownicę. Ta wiosna już jest cudowna. A dopiero przecież co się zaczęła.

.png)












Brak komentarzy :
Prześlij komentarz