Czasem tak sobie marzę. Ze chciałabym, by zawsze była polowa marca. Lubię przedwiośnie. Ten czas, gdy z utęsknieniem wyglądam za każdą oznaka wiosny. To tak trochę jak z prezentem. Najlepsze jest czekanie na niego. Zachwycanie się opakowaniem. Wreszcie rozpakowywanie. Sam prezent też jest ważny. Ale to ta otoczka tworzy klimat. Staram się łapać każdą chwilę. I tak łatwiej jakoś dostrzegać w każdym dniu najdrobniejsze pozytywne rzeczy. Gdy za oknem słońce, to i w sercu jakoś tak cieplej.
Rozkwitające tulipany. Tym razem żółte. Smak kawy z kawiarni. Której zapach tak mnie przyciągał za każdym razem, gdy przechodziłam obok. Przepyszne ciastko z marcepanem i wiśniami. Którego fanem stał się też Szymuś. Dzień moich Mężczyzn. Spacer nad stawem. Zakończony ucieczką przed deszczem. Otwarcie sezonu ogniskowego. I pierwsze szymusiowe smakowanie przypieczonego chlebka. Kurier przynosi paczkę. W środku idealny organizer. Wyjście na basen. Poszukiwania wymarzonego roweru. Szymusia próby jedzenia sztućcami. Piękne buty za równie piękną cenę. A na koniec tygodnia radość. Bo Mamie/Babci udało się zrealizować swoje marzenie.
I największe szczęście. Gdy tak patrzę na mojego Synka. Zachwycającego się wszystkim. Każdym napotkanym pieskiem, kotkiem, ptaszkiem. Każdym kamykiem. Chcę więcej takich dni.

Cudownie:-)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńUwielbiam Twoje zdjęcia, czekam na nie zawsze z utęsknieniem :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Nawet nie wiesz, jak miło mi się czyta takie rzeczy :)
UsuńPiękne chwile to widać na tych świetnych zdjęciach
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
Usuń