Zawsze chciałam, by Szymcio pokochał książki, tak jak ja. Dlatego czytamy mu od urodzenia. A teraz jestem taka szczęśliwa. Osiągnęliśmy wyższy poziom. Szymcio sam przynosi książeczki, domagając się wspólnego czytania. Kilka razy dziennie. Nie sądziłam, że największą frajdę przyniesie mu "Lato na ulicy Czereśniowej". Jakże błedne było moje myślenie, że jest na nią jeszcze za malutki. Że za dużo szczegółów, za dużo postaci i zbyt wiele się dzieje. Nic bardziej mylnego. Szymcio z ogromną satysfakcją odnajduje na każdej stronie znajome mu rzeczy. A jego paluszek wędruje najczęściej tam, gdzie schował się kokek- czyli każdy kotek, piesek i ptaszek i bwwwww czyli brum-brumy. No prawdziwy mężczyzna! Uwielbiam ten widok, gdy Szymcio wędruje w moją stronę z książka pod pachą. Uwielbiam patrzeć, jak udaje mu się odnajdywać coraz więcej znajomych rzeczy. Musimy koniecznie zaopatrzyć się w pozostałe książki z tej serii.









My mamy wszystkie książki z tej serii ( moja natura kolekcjonerska się kłania ;)) i Julicie najbardziej przypadła do gustu "Noc na ulicy Czereśniowej".
OdpowiedzUsuńOj, to mamy coś wspólnego. Ja też lubię kolekcjonować:) A o tym, że z tej serii jest tez "Noc" nie wiedziałam. Muszę dopisać do mojej listy książek :)
Usuń