Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


U Szymusia na talerzu /1


No to zaczynamy nowy cykl. O tym, co trafia na talerz Szymcia. Czternastomiesięcznego Szymcia. Chciałabym, aby nowy wpis pojawiał się raz na tydzień, dwa tygodnie. Czy to się uda? Bardzo bym chciała, by mój zapał nie okazał się być słomiany. Czas pokaże. A tymczasem poniżej to, co zaserwowałam Szymonkowi w piątek.

Szymcio zjada w ciągu dnia sześć posiłków. To akurat jest u nas regułą. Podobnie jak i odstępy między nimi. Od samego urodzenia wynoszą trzy godziny. Tak musialam karmić Szymcia jeszcze w szpitalu. I tak zostało po dziś dzień. Ktoś może powiedzieć, że sztywny system. U nas się sprawdził doskonale. Pamiętam taką sytuację. Zbliżała się godzina karmienia Szymcia. Nasz Żabolek zasnął. A my stwierdziliśmy, że z nim takim śpiącym szybko zdążymy pójść na zakupy. Oczywiście, gdy wybiła TA godzina, to jedyne, co wydobywało się z wózka, to krzyk. Wielki krzyk. Którego nie można było powstrzymać. Żadnym sposobem. Oj, pamiętam, jak się wtedy zestresowalam biegnąc szybko z wózkiem do domu. I te miny przechodniów. Tak. Szymusiowy brzuszek podnosi alarm co trzy godziny. Co jest dla mnie ogromną zaletą. Wiem, kiedy Szymcio będzie głodny. Mogę sobie doskonale zaplanować dzień. I co najważniejsze. Szymonek od początku jest uczony zasad dobrego żywienia.

Staram się dbać o to, by posiłek zachęcał do jedzenia. Na szymusiowym talerzu jest więc kolorowo. Na śniadanie zawsze jest jakaś porcja warzyw i owoców. Dzisiaj był też omlet. To ta forma jajka, którą Szymuś lubi najbardziej. 

Przez jakieś trzy ostatnie tygodnie Szymcio strajkowął. Nie chciał jeść zup. Tych, które poprzednio zjadał bez mrugnięcia okiem. Ile ja się zamartwiałam. Że jak to? Czemu? Aż przez przypadek odkryłam przyczynę. Żabolek po prostu nie chciał dłużej jeść zmiksowanych papek. Gdy podałam mu  rosół, z makaronem, drobno pokrojonymi warzywami i mięskiem to spałaszowął całą miskę. Teraz dostaje normalną 'dorosłą'  wersję zupy, z czego jest bardzo zadowolony.

Dzisiaj piątek. A jak piątek to ryba. Dorsz gotowany w wodzie z dodatkiem masełka. Nie sądziłam, że tak przygotowana ryba jest tak dobra. Dotychczas zawsze jedliśmy smażoną/pieczoną. A teraz to ta gotowana należy do moich ulubionych.

Świeże koktajle to coś, co gości na naszym stole prawie codziennie. Ich bazą jest zazwyczaj jogurt naturalny. Tylko taki kupuję. Uwierzycie, że od ponad sześciu lat nie kupiłam żadnego jogurtu 'owocowego'?  Ostatnio wielkim uwielbieniem darzę koktajle zielone. A dzisiaj zajadaliśmy się tym z dodatkiem jarmużu. Szymcio zjadł całą zawartość swojego kubeczka i jeszcze trochę ode mnie.

Na deser też musi być coś słodkiego. Wiadomo, że w ciasteczkach ze sklepu mogą być różne rzeczy. Wolę zrobić więc swoją wersję. Domową. Zdrową. Ciasteczka owsiano- jaglane posmakowały nam bardzo. Poniżej przepis na nie.















Szymcio z reguły je palcami. Ale ostatnio uczy się też posługiwać sztućcami. Na razie to bardziej przypomina zabawę. Pozwalam na nią. Zachęcam. Przecież musi kiedyś opanować tą umiejętność. A że wszystko dookoła jest w jedzeniu? Trudno. Takie prawo dziecka. Robi się cieplej, więc niedługo będzie można ćwiczyć na dworze. 








Tak wygląda nasz piątkowy jadłospis. Szymcio zadowolony. Ja zadowolona. Nie musiałam niczego gotować osobno. Każdą z tych rzeczy jedliśmy też my. Jak Wam się podoba? Może skorzystacie z jakiegoś pomysłu.
Autor: Aneta o 21:47
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

3 komentarze :

  1. Dzianinowe Studio13 kwietnia 2015 13:49

    Już tęsknie Skrzaciku, za Toą i Twoimi Rodzicuszkami:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
  2. Anonimowy13 kwietnia 2015 21:26

    Ciasteczka na pewno wypróbuję :)
    U nas króluje makaron pod każdą postacią - z brokułami, szpinakiem, sam. Od kiedy Julita je więcej pokarmów zmieniłam sposób odżywiania całej naszej trójki. W końcu często zjada to co my, a nie może jeść byle czego :) Nam też to wyjdzie na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta26 kwietnia 2015 20:24

      Kolejny bonus bycia mamą:)

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    2. Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ▼  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ▼  kwietnia ( 11 )
      • Moje przemyślenia / 9/ O Jego uroku
      • Migawki z życia / 26
      • U Szymusia na talerzu /2
      • O chwilach z książką
      • Migawki z życia
      • Powrót do pracy
      • U Szymusia na talerzu /1
      • O radości z jedzenia
      • Migawki z Wielkanocy
      • O wielkanocnych dekoracjach
      • O pierwszym dniu kwietnia
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ►  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.