Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


Dzień, jak wiele innych















6:30. Pobudka. Wstaję. Szybki prysznic doskonale dodaje energii do działania. A może upiec jakieś ciasto? Rekonesans zawartości lodówki. Jest wszystko na ostatnio ulubioną szarlotkę. Szybko myk i ciasto już w piekarniku. Jeszcze tylko szybkie ogarnięcie kuchni. 

Nagle z drugiego pokoju wychodzi Szymcio. Mama- woła słodkim głosikiem i szybciutko tupta na tych swoich bosych stópkach, by się przytulić. Robię mleczko dla mojego urwisa. Wypija szybciutko leżąc jeszcze pod ciepłym kocykiem. Oddaje mi pustą butelkę i leci po ulubiony ostatnio samochód. Żółtą koparę. Blblblblbl Baba mówi z dumą pokazując a niego. Jak doskonale pamięta kogo a niego naciągnął. Chwilka zabawy i ubieramy się. Wędrujemy do piekarni po świeże bułeczki. Szykuję śniadanko. Dziś znowu piękna pogoda. Korzystamy więc z przyjemności jedzenia na balkonie. Szymcio grzecznie wsuwa całą swoją porcję. Czas na porządki. Szymcio najwspanialszym pomocnikiem mamy. Zawsze chętnie pomoże w odkurzaniu. Gdy mieszkanie już ogarnięte, można iść łapać ostatnie letnie promienie. Kierunek- plac zabaw. Duma mnie rozpiera, bo już umie sam wchodzić po drabine. Tylko raz mu pokazałam. Taki sprawny jest nasz Bąbelek. Ślizgawka i ie atrakcje zaliczone. Krowa pobujana. Czas więc wracać do domu. Mama eoeoeoeo- woła -pokazując paluszkiem na komputer. Bajka o wozie strażackim i ciuchci to nieodzowny element każdego dnia. Oczka są jednak tak zmęczone, że na bajce zasypiają. Idealnie! Odpoczywam chwilkę przy kawie i pierniczku. I biorę się za ciasto na pizzę. Szymio budzi się. Wcina cała miseczkę zupki. A zaraz po tym wraca ukochany Tatuś. Szymcio przeszczęśliwy. Zaraz pójdzie na kolejny długi spacer. Tym razem z Tatusiem. Mama pomaga w nauce sympatycznym braciom. Po dwóch godzinach wracają moi mężczyźni. Szymcio wyczerpany,ale przeszczęśliwy. Zasypia szybciutko. Jest więc czas dla nas. Dla żony i męża. Z pyszną cieplutką pizzą i muzyką w tle. Dzień jak co dzień. Nic szczególnego. Ale ja właśnie te zwykłe, najzwyklejsze dni lubię najbardziej.























Autor: Aneta o 20:54
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

1 komentarz :

  1. Dzianinowe Studio8 października 2015 08:03

    Mój Maleńki, pracowity człopczyk. I wcale nie naciągnął Babci na koparę, tylko tak słodko na mnie spojrzał. Nie sposób było odmówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ▼  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ▼  września ( 9 )
      • Moje przemyślenia / O byciu mamą
      • Migawki z życia / 33
      • Zdjęcie 32/52
      • 22 tc
      • Dzień, jak wiele innych
      • 21 tc
      • Migawki z życia
      • O 20 tygodniu ciąży
      • O jedynych takich chwilach
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ►  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.