Pamiętam ten dzień. Z rana mieliśmy jechac na wakacje. Nad morze. Do naszego Rewala. Wstałam rano. Wcześnie. Bardzo wcześnie. Zrobiłam test. Tak od niechcenia. Nie nastawiając się na nic. Przynajmniej tak sobie powtarzając. Żeby się nie nastawiać. By nie było rozczarowania. Po kilku sekundach patrzę. I nie wierzę. I ten ścisk w gardle. Ze szczęścia. I ten bieg do śpiącego jeszcze Ślubnego. I ta radość. Nie do opisania. I ten strach. Żeby to było tak naprawdę. To już ROK. A ja marzę nieustannie. Żeby mieć jeszcze chociaż raz taki dzień. Żeby mieć kolejny 5 lipca.
5 lipca
Pamiętam ten dzień. Z rana mieliśmy jechac na wakacje. Nad morze. Do naszego Rewala. Wstałam rano. Wcześnie. Bardzo wcześnie. Zrobiłam test. Tak od niechcenia. Nie nastawiając się na nic. Przynajmniej tak sobie powtarzając. Żeby się nie nastawiać. By nie było rozczarowania. Po kilku sekundach patrzę. I nie wierzę. I ten ścisk w gardle. Ze szczęścia. I ten bieg do śpiącego jeszcze Ślubnego. I ta radość. Nie do opisania. I ten strach. Żeby to było tak naprawdę. To już ROK. A ja marzę nieustannie. Żeby mieć jeszcze chociaż raz taki dzień. Żeby mieć kolejny 5 lipca.
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz