Dzisiejszy dzień zapoczątkował nowy etap w życiu Szymusia. Etap cudowny. Bo czy poznawanie nowych smaków nie jest wspaniałe? Na początek marchewka. Nie pierwszy raz, ale prawie jak pierwszy. Szymuś zadowolony, bo mu smakowało. Rodzice zadowoleni, bo Szymuś zadowolony. Mama poczyniła zapasy. Zamrażarka jest pełna Szymusiowej marcheweczki.
A to nie koniec nowości. Zaczęliśmy też ekspozycję na gluten. Mamine mleczko wymieszane z odrobiną kaszki zostało wciągnięte bez mrugnięcia okiem.
Mój kochany Marchewkowy Królewicz:-)
OdpowiedzUsuńU nas takie małe porcje już nie przechodzą :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam umorusane dzieciaczki :) gorzej z praniem :D
Anetka, a jak tą marchewkę później rozmrażasz? I ile Szymo zjada na raz? Ja planuję dopiero rozszarzać dietę jak Mala skończy 6 miesięcy ale trochę wiedzy na początek nie zaszkodzi:)
OdpowiedzUsuńPrzekładam porcję 2 godziny wcześniej do miseczki. I tak się rozmraża w temp. pokojowej. Potem stawiam w tej miseczce do garnka z gorącą wodą. Można też przełożyć do słoiczka i podgrzać w podgrzewaczu. Na koniec dodaję do tego pół łyżeczki oliwy z oliwek. Na razie Szymuś zjada po trzy kostki samej marchewki:) Jutro dodamy do tego ziemniaczka.
UsuńPolecam ten sposób przygotowania. Podobnie planuję przygotować inne warzywa a od lat przygotowuję też w ten sposób owoce.