Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


5!
















Kolejny. Już piąty. Kiedy? Nie mam pojęcia. Szymuś codziennie nas zadziwia. Codziennie sie zmienia. Codziennie coś odkrywa. Przesypia całe nocki. Rano, po podejściu do łóżeczka wita nas uśmiechem. Najpiękniejszym. Wie już jak smakuje kaszka manna, marchewka, ziemniaczek i jabłuszko. I wszystko zjada ze smakiem. Gada jak najęty. Potrafi wyjąć sobie smoczek z buzi. Nawet parę razy udało się go włożyć z powrotem. Lubi oglądać telewizje. Szczególnie meczyki. Zasypia z reguły sam. Jeśli nie, to niezawodnym sposobem jest tulenie i ulubiona piosenka o jagódkach. Zwiedził już całe swoje łóżeczko i najlepiej śpi mu się w poprzek. Chwyta rączkami wszystko, co popadnie i wkłada do buzi. Bacznie przygląda się jedzącym osobom. A gdy ktoś pomacha mu przed twarzyczką czymś do jedzenia, od razu otwiera buźkę. Łapie swoje nóżki. A ja już nie mogę się doczekać, aż weźmie je do buzi. Wyciąga rączki i dotyka twarzy, gdy ktoś się nad nim pochyli. Pięknie trzyma główkę i plecki. Wierzga ciągle nożkami. Śmiechy na głos wywołują pierdziochy, całuski i latanie. Uwielbia leżeć na kocyku pod drzewkiem i rozmawiać z szeleszczącymi listkami. Nie chce jeździć już w gondoli. Strasznie denerwuje się, gdy nic nie widzi.

Nie sądziłam, że obserwowanie tej ciekawości świata w pieknych dużych oczach będzie tak cudowne. Tak magiczne. 


























Autor: Aneta o 16:45
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

2 komentarze :

  1. Dzianinowe Studio9 lipca 2014 18:48

    Cudowne zdjęcia. Mój Wnusio najpiękniejszy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
  2. Anonimowy10 lipca 2014 21:56

    Piękny to czas, szkoda, że tak szybko leci :(
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ▼  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ▼  lipca ( 10 )
      • O dniu, takim jak dziś
      • O nowej furze
      • O tym, na co tak czekałam
      • Przemyślenia.../3
      • O naszych łagowskich wakacjach
      • O moim pieczeniu /3
      • 5!
      • 5 lipca
      • O odkrywaniu nowych smaków
      • O naszych pierwszych "potrójnych" wakacjach
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.