Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


O udanej (mimo wszystko) niedzieli















Słyszę jak się rusza. która to godzina? 6:00. Szymonku, pewnie głodny już jesteś.Wstaję.Przygotowuję mleczko. Jedz Pchełko. Może pójdziemy jeszcze pospać? Chcesz się bawić? No dobra. Pobawimy się. Tylko cichutko, bo tata jeszcze śpi. Słychać budzik. Szybko, trzeba zapalić świeczkę. Trzymaj swój prezent. Dziś urodziny tatusia!
Ufff! Zdążyliśmy, zanim wyszedł z pokoju. Sto lat, sto lat! Ślubny się cieszy, chociaż chyba nie do końca jeszcze się obudził. Jaka szkoda, że dziś musi iść do pracy. No trudno. Poświętujemy w następny weekend. 

Tatuś wychodzi. Oj, boli głowa. Przeziębienie przypomina o sobie. Piję gorąca herbatę. Szymcio grzecznie czeka. Mam pomysł. Dziś będziemy piżamowcami. A co tam! Będzie wesoło! No dobra, bawimy sie dalej. Co za piski i okrzyki radości!  

Drzemka. Szymusiowa. Ogarniam mieszkanie, wstawiam pranie. I nawet śniadanie jem spokojnie. Kawę też udaje mi sie wypić. Szymcio, bidulku! Choroba Ciebie też osłabiła. No nic. Wykurujemy się. Dzwoni domofon. Babcia z dziadkiem przyszli. Będzie nam weselej. Jemy obiadki. Ugotowane przez babcię. Duża zupa ogórkowa i mała zupa brokułowa. Plujesz? Szymonek, ty Łobuzie! Kolejna drzemka. No dobra koniec tego spania. Czas na turlanie i zabawę. Dziadkowie jadą do domu. 19:00. Szymcio wybawiony, wykąpany, najedzony i wycałowany śpi grzecznie w swoim łóżeczku. A ja mam czas dla siebie. Będzie wieczór piękności. Z maseczką na twarzy oglądam odcinek ulubionego serialu. Szymuś, tylko teraz się nie obudź! Mamusia wygląda jak Shrek. Mógłbyś się przestaszyć. O i nawet jest czas na przeczytanie paru stron książki. 

Udana ta niedziela, chociaż nic tego nie zapowiadało:)













Autor: Aneta o 21:15
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

1 komentarz :

  1. Dzianinowe Studio13 października 2014 11:58

    Moja żabeczka ukochana:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ▼  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ▼  października ( 16 )
      • Zdjęcie 38/52
      • Z takim pomocnikiem drążenie dyni było niezwykle ...
      • Nadeszły te dni. Najpierw zamiana bujaczka na kr...
      • O pewnych odwiedzinach
      • Przepiękne pomarańczowe dynie. Czekają już na bal...
      • O tym co było
      • O lwie, który został jeżykiem
      • O naszych zabawach
      • O mojej osobistej jesieni
      • O jesieni w szymusiowej komodzie
      • Migawki z jesieni
      • O udanej (mimo wszystko) niedzieli
      • O wycieczce i chorowaniu
      • O 8 miesiącu i 16 miesiącach
      • Migawki z życia /8
      • Zdjęcie 34/52
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.