Szymuś, wstajemy! Tatuś zaraz wróci z pracy. Musimy się ubrać, przygotować śniadanko i jedziemy na wycieczkę. Do Poznania!
EDIT: I już po wycieczce. Jak to dobrze, że u nas nie ma Ikei. Ślubny chyba by się ze mną wtedy rozwiódł. Ale co ja poradzę na to, że te wszystkie dekoracje krzyczą weź mnie! Wróciliśmy bogatsi o ramki, półkę i parę innych rzeczy. Szymuś dorobił się nowych ubrań a Ślubny butów. Ale i tak największym hitem jest piłka, którą tatuś kupił synkowi. Powiedzenie: niedaleko pada jabłko od jabłoni jak najbardziej się sprawdza. Szymciu, miłość do piłki masz zapisaną w genach. Uwielbiam ten Twój pisk radości na widok Tatusia kozłującego piłką.

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz