Comiesięczne podsumowanie odwlekło się. 8 listopada Szymcio postanowił być Maruderkiem, więc ze zdjęć nici. Potem i mnie dopadły gorsze dni. Ale nadrabiam.
9 miesięcy. A właściwie 9 miesięcy i 7 dni. Nasz synek został Odkrywcą. Czołgając się jak żołnierz w okopach przemierza całe mieszkanie odkrywając wszystko, co jest w jego zasięgu. Niektóre rzeczy nie zwracają jego uwagi. Przy innych zatrzymuje się na dłużej. Czołganie zostało opanowane do perfekcji. Szkoda tylko, że nie można na brzuszku podczepić szmatki do mycia podłogi. Ile czasu bym zaoszczędziła. A tak podłoga czystsza być niestety nie chce. Gdy nasz Pełzaczek obierze sobie jakiś cel, to żadna siła go nie zatrzyma. Myk i już przy nim jest. I te odgłosy zawzięcia, jakie przy tym wydaje. Kiedy zdarzy się, że nie może czegoś dostać, to wtedy pokazuje, że ma swój charakterek. O tak, nasz Szymonek jest bardzo charakterny. Wiem, że w życiu sobie poradzi.
Jedzenie jest przyjemnością. Szymuś smakoszem. Gdy widzi, że mama lub tata coś jedzą to szybko podpełza, domagając się tego samego. A jedząc śmiesznie cmoka usteczkami.
Nasz Maluszek polubił przytulanie. Kładzie ufnie swoją główkę na ramieniu. A gdy jest mu źle, lub się boi to wyciąga te swoje maleńkie rączki do mnie. Nie jest już tak ufny w stosunku do nowych twarzy. Zmienia się wtedy we Wstydzioszka. Odwraca główkę i mocno się wtula. Jednak ciekawość jest silniejsza, więc szybko ją przekręca z powrotem i bacznie się przygląda.
Najczęściej słyszanym slowem jest baba, zaraz potem tatata. Mówić mama na razie nie ma potrzeby.
Siedzieć nie lubi już tak bardzo. Woli chodzić prowadzany pod paszkami. Próby posadzenia go kończą się tym, że pręży się wyginając śmiesznie całe ciałko w łuk. Za to w Święto Niepodległości postanowił być niepodległy i usiadł. Pierwszy raz. I takie to naturalne się mu wydało że nawet nie zwrócił na to uwagi.
I szybki nasz synek jak pershing. Zrobienie zdjęcia to dopiero wyzwanie. Bo gdy tylko jego oczka dostrzega aparat, to Szymuś rzuca wszystko i pędzi, by jak najprędzej go przechwycić.
Wnosi w nasz dom tyle radości. Wiem, nudna jestem. Powtarzam się. Ale ja naprawdę nie mogę uwierzyć, ile szczęścia może dawać ten nasz najwspanialszy Mały Człowieczek.


Jeden z uśmiechów był przeznaczony dla mnie. Kocham Cię bardzo Malutki Pełzaczku. Dałeś mi dzisiaj tyle radości:-)
OdpowiedzUsuń