Szymcio drzemie. A ja pijąc kawę wracam pamięcią do początków. Po wyjściu ze szpitala dziwiłam się, skąd te wszystkie mamy wiedzą, że ten płacz oznacza to a tamten coś innego. Skąd one tak dobrze znają swoje dzieci? Ja nie odróżniałam płaczu oznaczającego głód, oznaczającego senność, tego oznaczającego po prostu potrzebę przytulenia. Ciężkie były te pierwsze chwile. Uczyliśmy się siebie nawzajem. A dziś mogę z zamkniętymi oczami powiedzieć, czego akurat Szymcio potrzebuje. Już wiem, że to wszystko jest tylko kwestią czasu. Przecież trzeba się poznać. Teraz wspaniale się dogadujemy. Nie ma co, udana z nas drużyna:)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz