Czasem Szymcio bawi się sam. Za kompana ma wtedy zielone pudełko. Nie jest to jakieś zwykłe pudełko. Jest magiczne, bo mieści wszystkie szymusiowe skarby. Od różnego rodzaju sprzętów grających i książeczek. Poprzez piłki, kalkulator, moje rajstopy, samochodzik kuzyna. Aż do miarki danej kiedyś do zabawy przez babcię. Szymcio jednak stwierdził, że w magicznym pudelku taka miarka też by się przydała. I postanowił zabrać ją do siebie. Oczywiście zakładając, że co babci, to i jego. Ale nie o tym miało być dzisiaj:)
Tak więc Szymciowi czasami do szczęścia wystarczy pudełko. W końcu sam najlepiej wie, czym w danym momencie chce się bawić. Wyciąga więc z zainteresowaniem to, na co ma ochotę. Ogląda z zaciekawieniem z każdej strony, próbuje, jak smakuje po czym rzuca na bok. Delektuje się każdą zabawką. Jedną dłużej, inną krócej. A gdy już sprawdzi, czy wszystko, co być powinno w środku tam rzeczywiście było, wtedy kończy się zabawa. Szymcio podpełza do mojej lub tatusiowej nogi. I ciągnąc za nogawkę domaga się wspólnej zabawy. Pudełko przestaje być magiczne. Ale Szymcio i my doskonale wiemy, że jutro znowu odzyska swoją moc:)





Najukochańszy mój Smerfik:-)
OdpowiedzUsuń