Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


O wcale już nie tak wesołym chorowaniu




Przestało być wesoło. Choróbsko dopadło na całego. Basen się zemścił. Najpierw dopadło Ślubnego. Gardło. Kaszel. Katar. Przeszło na Szymusia. Gorączka. Gil do pasa. Choroba zabrała nam naszego wesołego Szymcia. Wesołego i wiecznie wołającego mniam mniam. Słaba jestem. Gdy przychodzi choroba to nie mam sił. Co innego dorosły. Ale taki mały chłopczyk. Śpi tak niespokojnie na moich rękach. Gorączka i katar zabrały wszystkie siły. Płakać mi się chce. Zmęczenie i nieprzespane noce dają się we znaki. A w niedzielę szczególny dzień. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko do tego czasu wróciło do normy.
Autor: Aneta o 20:55
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

5 komentarzy :

  1. trepczyna4 lutego 2015 09:32

    Bardzo mi przykro ,jak choruje taki skrzacik czesto wydaje się człowiek bezsilny,ale mama zawsze znajdzie siłe żeby pomóc maluszkowi nawet jakby sama nieczuła się dobrze życzę dużo dużo zdrówka trzymam kciuki i ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta9 lutego 2015 17:45

      Dziękujemy za kciuki:) Udało się:)

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    2. Odpowiedz
  2. Anonimowy4 lutego 2015 09:56

    Zdrówka Szymusiu jak najszybciej :* Nas wzięło po roczku, to 3 tygodnie dochodziliśmy do siebie. Chore dziecko to jest coś strasznego :( Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta9 lutego 2015 17:45

      Dziękujemy. Szymcio już prawie całkowicie zdrowy:)

      Usuń
      Odpowiedzi
        Odpowiedz
    2. Odpowiedz
  3. Dzianinowe Studio5 lutego 2015 12:19

    Zdrowiej Skrzaciku szybciutko, bo w niedzielę Twoje pierwsze urodzinki:-) Buziaczek od Babci:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ▼  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ▼  lutego ( 12 )
      • Zdjęcie 3/52
      • O Misiu. Panu Misiu.
      • O porannych przemyśleniach
      • Migawki z życia / 19
      • Zdjęcie 2/52
      • O przemyśleniach
      • Zdjęcie 1/52
      • Tulipany. Konwalie. Goździki. Piwonie. Uwielbia...
      • O wspólnych 12 miesiącach
      • O wyjątkowym lutowym dniu
      • O pierwszym przyjęciu urodzinowym
      • O wcale już nie tak wesołym chorowaniu
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ►  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ►  stycznia ( 16 )
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.