Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


Zima, zima, zima i po zimie...

Dzisiejszy dzień rozpoczęłam podziwianiem pięknego widoku z okna balkonowego:) W końcu doczekaliśmy się śniegu, pierwszego w tym roku. Ale po paru godzinach ze śniegu nie zostało nic, więc cieszę się, że udało mi się cyknąć parę zdjęć na pamiątkę, że była zima:)
Dzisiaj leniwy dzień- Rybka w pracy, a ja wybrałam się tylko do kosmetyczki na małe upiększanko, które dostałam w prezencie od kochanej siostry. Stwierdziła ona, że mój brzuch jest już tak duży, że nie pozwala widzieć nic, co jest poniżej i tym sposobem dostałam od niej voucher na manicure i pedicure:) Kochana ta moja siostrzyczka, nie ma co:)  A teraz po babskich przyjemnościach, siedzę piękna w domku z ciepłą herbatą i książką i wygrzewam się pod kocykiem:)

Z poniedziałkowej wizyty u lekarza dowiedzieliśmy się, że nasze Szczęście już się odwróciło główką w dół i miejmy nadzieję tak już zostanie:) Przybierając w tym tempie będzie w dniu porodu ważył mniej więcej 3200 g. Niestety nie zdradził nam jak wygląda jego buźka, tylko wiemy, że główka pokryta jest dużą ilością włosów, które na USG tworzą białą poświatę. Tak więc rośnie nam mały Kudłacz:)




Autor: Aneta o 18:38
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

1 komentarz :

  1. Anonimowy16 stycznia 2014 08:14

    Piękne zdjęcie :)

    Taka siostra to skarb!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
      Odpowiedz
Dodaj komentarz
Wczytaj więcej...

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ▼  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ▼  stycznia ( 16 )
      • Z cyklu "lumpeksowe love"
      • Rozpieszczamy się:)
      • 35 tc.
      • My się zimy nie boimy czyli syndrom "Jasia Wędrown...
      • Na tapczanie siedzi leń:)
      • Leśny skrzat
      • Tydzień 34 - podsumowanie
      • Kobieca w ciąży i podczas karmienia
      • Zima, zima, zima i po zimie...
      • 33 tc.
      • Pamiątka pierwszych lat
      • Wielkie pranie i prasowanie
      • Niepokój wyprawkowy
      • 32 tc.
      • O zdolnościach mamy Eli
      • Żegnaj piękny roku, witaj nowy
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.