Strony

  • Strona główna
  • Kontakt
  • Obserwuję
  • O mnie
  • Projekt 52
Myszkowy Skarbiec


Na tapczanie siedzi leń:)

Jakieś totalne lenistwo mnie ogarnęło. Miałam w planach tyle postów a tu nic. To chyba związane z tym, że nadeszła prawdziwa zima i prawdziwe mrozy. Na spacer za zimno, nic się nie chce. Ale nie ma tego złego... Jestem szczęśliwa, bo potrzebowałam takich paru dni. Od początku ciąży nie miałam zbyt wiele okazji, aby przystopować i poddać się słodkiemu nicnierobieniu:) A teraz  parę dni spędziłam w cieplutkim domku, rozwiązując ulubione obrazki logiczne:)
Jedynym wypadem były zajęcia w szkole rodzenia, jak się okazało już ostatnie. Położna zorganizowała nawet słodki poczęstunek i wręczyła dyplomy ukończenia kursu. Ogólnie te zajęcia, jeśli mam być szczera, do niczego mi się nie przydały. Nie dowiedziałam się niczego, czego bym wcześniej nie wiedziała. No może z wyjątkiem tego, co muszę zabrać ze sobą do porodu, a co zapewnia szpital. Liczyliśmy z Rybką na coś więcej, ale trudno się mówi. 
Dowiedzieliśmy się za to, że w naszym szpitalu trwa właśnie najazd rodzących. Wszystkie łóżka na rooming'u zajęte (a jest ich 40), nie ma gdzie kłaść mam z dziećmi. Tak więc część leży na porodówce. Mam nadzieję, że jak Szymonek zapragnie przejść na drugą stronę brzucha, znajdzie się jakiś pokój wolny:) 



Autor: Aneta o 21:30
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook Udostępnij w serwisie Pinterest

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna
Subskrybuj: Komentarze do posta ( Atom )

Archiwum bloga

  • ►  2017 ( 6 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  stycznia ( 4 )
  • ►  2016 ( 36 )
    • ►  grudnia ( 2 )
    • ►  listopada ( 2 )
    • ►  września ( 4 )
    • ►  sierpnia ( 2 )
    • ►  czerwca ( 2 )
    • ►  maja ( 3 )
    • ►  kwietnia ( 4 )
    • ►  marca ( 5 )
    • ►  lutego ( 7 )
    • ►  stycznia ( 5 )
  • ►  2015 ( 94 )
    • ►  grudnia ( 8 )
    • ►  listopada ( 6 )
    • ►  października ( 7 )
    • ►  września ( 9 )
    • ►  sierpnia ( 5 )
    • ►  lipca ( 3 )
    • ►  czerwca ( 1 )
    • ►  maja ( 9 )
    • ►  kwietnia ( 11 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 12 )
    • ►  stycznia ( 12 )
  • ▼  2014 ( 150 )
    • ►  grudnia ( 15 )
    • ►  listopada ( 14 )
    • ►  października ( 16 )
    • ►  września ( 13 )
    • ►  sierpnia ( 15 )
    • ►  lipca ( 10 )
    • ►  czerwca ( 10 )
    • ►  maja ( 12 )
    • ►  kwietnia ( 10 )
    • ►  marca ( 11 )
    • ►  lutego ( 8 )
    • ▼  stycznia ( 16 )
      • Z cyklu "lumpeksowe love"
      • Rozpieszczamy się:)
      • 35 tc.
      • My się zimy nie boimy czyli syndrom "Jasia Wędrown...
      • Na tapczanie siedzi leń:)
      • Leśny skrzat
      • Tydzień 34 - podsumowanie
      • Kobieca w ciąży i podczas karmienia
      • Zima, zima, zima i po zimie...
      • 33 tc.
      • Pamiątka pierwszych lat
      • Wielkie pranie i prasowanie
      • Niepokój wyprawkowy
      • 32 tc.
      • O zdolnościach mamy Eli
      • Żegnaj piękny roku, witaj nowy
  • ►  2013 ( 17 )
    • ►  grudnia ( 9 )
    • ►  listopada ( 8 )
Obsługiwane przez usługę Blogger.